Zobaczcie twarze ratowników z kopalni Zofiówka. Mówią wszystko o akcji ratunkowej

Dramat trwa

To miał być przełom w 7. dniu akcji ratunkowej w kopalni Zofiówka w Jastrzębiu Zdroju. Ratownikom udało się wywiercić otwór do zasypanego chodnika, gdzie mogli tkwić zaginieni górnicy. Opuszczony w ich stronę mikrofon zarejestrował jedynie szum wody. Dramat trwa.

18. szychta

– To już osiemnasta szychta. Ciężko jest. Trzeba odpocząć, bo zaraz wracamy – mówi jeden z ratowników zaraz po wyjściu na powierzchnię z kopalni. Wychodząc z szybu kopalni wyglądają na skrajnie zmęczonych. Nie przebierają się i nie kąpią jak inni górnicy. Po ok.11 godzinach pracy jedzą posiłek. Zaraz potem wsiadają do autobusów i wracają do bazy, gdzie mogą się zregenerować.

12 godzin pracy, 12 godzin wypoczynku

To już 7. dzień akcji. Dla niektórych ratowników podzielony jest na 12 godzin szybkiej pracy i 12 godzin wypoczynku. Stąd malujące się na twarzach krańcowe wyczerpanie. Wychodząc z szybu kopalni są tak zmęczeni, że szurają butami po ziemi. Pojawiają niczym czarne zjawy. W milczeniu mijają innych pracowników. Obok na korytarzach i budynkach kopalni trwa normalna praca.

Słychać tylko szum wody

Dzisiejszy dzień (piątek,11 maja) mógł przynieść przełom w akcji. Za drugim razem wiertacze celnie wywiercili otwór od strony technicznego przekopu nad zablokowanym chodnikiem. Do otworu o średnicy 9,5 centymetra ratownicy opuścili przewód z Przenośnym Telefonem Ratowniczym oraz pakietem żywnościowym. Niestety próba nawiązania kontaktu nie udała się. Opuszczony w to samo miejsce mikrofon nie zarejestrował żadnych sygnałów oprócz szumu wody.

„Idziemy po kolegów”

Tąpnięcie w Jastrzębiu Zdrój miało miejsce 5 maja. W kopalni zginęło dwóch górników, a dwaj inni są w szpitalu. Trwają poszukiwania trzech zaginionych pracowników kopalni. Z nadzieją na ich uratowanie ratownicy górniczy w nieprawdopodobnym tempie próbują przekopać się przez zwałowisko skał.

– Idziemy po kolegów. Nikt się nie oszczędza – tłumaczy ratownik pracujący z Zofiówce. Do akcji jest zaangażowanych ponad 200 twardych facetów, podzielonych na zastępy. Próbują one z kilku stron dostać się do zawalonego chodnika.

Śmiertelna gra w bierki

Jedna z dróg prowadzi przez zawalony skałami chodnik. Do pokonania pozostało zaledwie kilkanaście metrów. Na przeszkodzie stoją jednak blokujące rumowisko, coraz większe, elementy konstrukcji. Wyciąganie ich to jak śmiertelna gra w bierki.

Od drugiej strony chodnik został zalany wodą. Trwa montaż dostarczonej na plecach ratowników wydajnej pompy, która ją wypompuje. Przez zalewisko próbowali przedostać się nurkowie firmy KGHM oraz specjaliści Marynarki Wojennej. Bezskutecznie.

Widzą twarze rodzin zaginionych górników

Ratownicy mają zapewnioną opiekę psychologa. To ze względu na towarzyszące akcji napięcie psychiczne. Od kilku dni odbierany jest sygnał z górniczych lamp zaginionych pracowników Zofiówki. Na barki ratowników spadł więc wielki ciężar. Od sprawności, szybkości i wylanego przez nich potu, zależy pokonanie bariery skalnej i powodzenie akcji. Dodatkowo idąc na akcję widzą czekające w napięciu rodziny zaginionych górników.

Trzeba modlić się o siłę dla ratowników

Były ratownik, obecnie górnik z Zofiówki mówi, że przy 6. dobie akcji ratunkowej trzeba modlić się o siłę dla ratowników. Akcja jest prowadzona w niezwykle trudnych warunkach. Pod ziemią jest gorąco, jest zagrożenie pożarowe, w części chodnika pojawiło się niebezpieczne stężenie metanu.