Znalazła w trawie noworodka i zabrała do domu dziecka. To, co odkryli pod jego kocykiem, totalnie ich zaskoczyło

Wydarzenia te miały miejsce 18 sierpnia 2016 roku w Krasnojarsku. Staruszka znalazła porzucone w trawie zawiniątko, które okazało się być nowonarodzoną dziewczynką owiniętą w jasnoróżowy kocyk.

Starsza pani zabrała dziecko do sierocińca, gdzie od razu zbadał je lekarz. Miało nie więcej niż tydzień. W kocyku schowany był list…

1

Napisała go matka porzuconej dziewczynki:

Wybaczcie mi, ale nie wiem co robić. Moja córeczka jest wyjątkowo spokojna i zdrowa. Ma na imię Uljana. Urodziła się 12 sierpnia, już była szczepiona. To najgorsza rzecz, jaką zrobiłam w moim życiu. Obiecuję, że wrócę po nią, ale teraz nie miałam innego wyboru. Już spędziłyśmy jedną noc na ulicy…”

2

Nikt nie wierzył w to, że matka rzeczywiście zjawi się po córkę. Adopcją tak małego dziecka od razu zainteresowało się wiele osób. Ale 4 dni po znalezieniu małej w domu dziecka zjawiła się kobieta, która podawała się za jego matkę.

Natalja przyjechała do Krasnojarska szukać pracy. Znalazła pracę i miłość. Zaszła w ciążę, której jednak jej partner nie chciał. Domagał się, by Natalja dokonała aborcji. Ale ona nie mogła tego zrobić. Więc on porzucił ją i ich nienarodzone dziecko.

3

Kiedy była w zaawansowanej ciąży straciła pracę. Rodzice odmówili jej pomocy nie akceptując jej pozamałżeńskiej ciąży. Została sama i bez dachu nad głową. Zaraz po opuszczeniu szpitala trafiła na ulicę. Potem uznała, że ulica to nie miejsce dla dziecka i porzuciła córkę w trawie, a sama schowała się, żeby zobaczyć kto i gdzie zabierze jej dziecko.

4

Nie umiała znieść rozłąki z córką dlatego po nią wróciła. Ale to niestety nie okazało się takie proste. 4 miesiące musiała walczyć o sądowe prawo do opieki na Uljaną. Musiała poddać się testom DNA, znaleźć pracę i mieszkanie. Udowodnić, że jest w stanie się nią zająć. Teraz są już razem, ale pod ścisłym nadzorem opieki społecznej.

Historia Natalji wzbudziła sporo emocji. Wiele osób potępiło ją jako matkę, inni starali się zrozumieć jej sytuację.

5

Życie rzadko bywa czarno-białe, a żeby kogoś oceniać, jak mówi przysłowie, powinno się wejść w jego buty i przejść jego drogę…

źródło: webniusy.com