Pilnie! Pułapki w przepisach do sanatoriów. Do sanatorium wcale nie wyjedziemy? Co się zmieni?

Już w lipcu zmienią się zasady wystawiania skierować do sanatorium. Ministerstwo Zdrowia tłumaczy, że cel jest jeden: skrócenie kolejek. Bo teraz na kurację w uzdrowisku trzeba czekać nawet 30 miesięcy. Ale uwaga! W przepisach czai się pułapka, która może sprawić, że do sanatorium… wcale nie wyjedziemy. Powód? Skierowania będą krócej ważne.

Teraz, kiedy chcemy wyjechać do sanatorium, musimy mieć skierowanie od naszego lekarza rodzinnego. Następnie trzeba je dostarczyć do oddziału NFZ – może to zrobić lekarz lub możemy zanieść je sami. Co ważne, takie skierowania ważne są teraz przez 1,5 roku. Ale że pacjenci zwykle dłużej czekają na wyjazd, po 18 miesiącach skierowanie muszą potwierdzać u swojego lekarza. Nie wstrzymuje to jednak kolejki.

Co się zmieni? Kiedy rozporządzenie wejdzie w życie, skierowanie będzie ważne tylko przez miesiąc. Jeśli w tym czasie nie wpłynie do NFZ z wyjazdu do sanatorium nici.

Podobnie jak teraz, skierowanie do NFZ będzie mógł dostarczyć lekarz, a także my sami. W tej sytuacji warto wybrać to drugie rozwiązanie, bo wtedy będziemy mieć pewność, że trafiło ono w terminie do NFZ i zostało tam zarejestrowane.

To nie jedyna zmiana w kierowaniu do sanatorium. Szczegóły wyjaśniamy poniżej.

Zobacz, co się zmienia:

Lekarz wystawi skierowanie dopiero za rok

To inna z kluczowych zmian, jakie czekają kuracjuszy. Lekarz będzie mógł wystawić skierowanie na wyjazd do sanatorium dopiero, gdy minie rok od powrotu z poprzedniego turnusu. W ten sposób resort zdrowia chce skrócić kolejki. Zdarza się, że kuracjusze, od razu po powrocie z sanatorium składają skierowanie na następny wyjazd. Szacuje się, że dzięki temu kolejka będzie krótsza o 150 tys.osób. Realnie, wyjechać do sanatorium będzie można nie częściej niż raz na półtora roku (uwzględniając czas oczekiwania).

Lekarz NFZ wybierze sanatorium

Teraz jest tak, że to nasz lekarz rodzinny wpisuje w skierowaniu, do którego uzdrowiska mamy jechać. Kiedy skierowanie trafia do NFZ, wtedy lekarz specjalista jeszcze weryfikuje, czy lekarz rodzinny dobrze nas skierował. Zdarza się, że zmienia miejsce wyjazdu. To sprawia, że pacjenci są niezadowoleni i rezygnują z turnusu.

Po zmianie, to lekarz specjalista z NFZ będzie sam decydował, do którego uzdrowiska skierować kuracjusza.

Koniec dodatkowych badań

Nie będzie obowiązkowego skierowania na badanie RTG klatki piersiowej przed wyjazdem do sanatorium. Lekarz będzie wypisywał takie skierowanie, jeśli będą tego wskazania medyczne.

Koniec potwierdzania skierowań

Po 18 miesiącach nie trzeba będzie potwierdzać skierowania. Dziś jest to konieczne, jeśli w ciągu 18 miesięcy od jego wystawienia, czekamy w kolejce na miejsce w uzdrowisku. Powód zmiany? W teorii, lekarz powinien jeszcze raz zlecić badania, by sprawdzić, czy wyjazd do sanatorium jest konieczny. W praktyce jednak lekarze tego nie robią i automatycznie weryfikują skierowania.

Mogą nie przyjąć cię w sanatorium

Ponieważ nie będzie już weryfikacji skierowań, może się okazać, że po przyjeździe do sanatorium zostaniemy odesłani z kwitkiem. Tak się stanie, jeśli lekarz z uzdrowiska podczas badania wstępnego stwierdzi, że są przeciwwskazania do kuracji w sanatorium. Uwaga! W takiej sytuacji nikt nie zwróci nam kosztów dojazdu (w ramkach obok pokazujemy, ile trzeba zapłacić za pokój i jakie są inne opłaty w sanatorium, nawet jeśli mamy skierowanie na wyjazd z NFZ).

źródło: fakt.pl