Gospodarka się rozwija, płace polskich pracowników rosną – chwali się rząd. Tempo to jednak żółwie, gdy popatrzeć, jak przyrastają zera w kwocie zarobków dyrektor departamentu komunikacji i promocji w Narodowym Banku Polskim. Pensja Martyny Wojciechowskiej (38 l.) w trzy lata wzrosła ponad czterokrotnie! To dopiero jest gospodarczy cud!

Adam Glapiński i Martyna Wojciechowska

Przeciętna pensja w Polsce:

w 2015 r. było 3899,78 zł

w 2018 r. było 4585,03 zł

Wzrost o 17,5 proc.

Pensja dyrektor departamentu komunikacji w NBP:

w 2015 r. było 9505 zł

w 2018 r. było 49 536 zł

Wzrost o 416 proc

Martyna Wojciechowska w 2015 roku zarabiała w NBP średnio 9,5 tys. zł brutto – tak wynika z oświadczenia majątkowego, które musiała ujawniać jako radna klubu PiS w mazowieckim sejmiku wojewódzkim. Rok później jej średnia miesięczna pensja wynosiła już niemal 32,7 tys. zł. A z najnowszych danych ujawnionych przez NBP wynika, że jest najlepiej wynagradzanym dyrektorem departamentu w NBP! W 2018 r. zarabiała średnio 49 536 zł miesięcznie.

Tak wysoka płaca musi budzić emocje. Tyle, co dyrektor Wojciechowska zarobi w miesiąc, szeregowy urzędnik państwowy w 10 miesięcy! W dodatku podwyżek w budżetówce nie ma od lat. A tylko w trzy lata zarobki pani dyrektor wzrosły o 416 proc. Oburzające? Cóż, w statystyce istnieje pojęcie krzywej Gaussa. Także w kwestii pensji w sektorze publicznym. I prawdopodobieństwo wystąpienia bardzo wysokich zarobków jest najmniejsze. Ale jest. I trafiło właśnie na panią dyrektor Wojciechowską.

Nie łudźmy się – tych, na których nie trafi, jest mnóstwo. Ale może przynajmniej Polacy pracujący w sferze budżetowej, zamiast teorii zobaczą podwyżki w praktyce? Przecież nie domagają się 416 proc. podwyżki, a jedynie 12 proc. Czy władza ich wreszcie wysłucha?

Niektóre pensje w NBP wzrosły o ponad 400 proc.

Polacy mogą zazdrościć pracy w NBP

źródło: fakt.pl