Pedofilia w Kościele jest tematem, który nigdy się nie traci ważności. Obrzydliwe przestępstwa seksualne, których dopuszczają się niektórzy księża, zyskują ogólnopolski rozgłos. Niestety tylko niektóre sprawy kończą wyrokiem skazującym i odszkodowaniem.

Pedofilia w Kościele jest poważnym politycznym problemem nie tylko dla watykańskich księży i papieża, którzy nigdy jej nie doświadczą, ale przede wszystkim traumą dla ofiar i ich rodzin, które często nieświadome zagrożenia oddają dzieci w opiekę panów w sutannach.

Skala wykorzystywania seksualnego małoletnich obu płci jest ogromna i zmusiła rządy niektórych krajów do podjęcia poważnych kroków prawnych. Najsłynniejsze z nich nastąpiły w USA, Australii i Irlandii.

W ostatnim z tych krajów Kościół katolicki był nie tylko ośrodkiem wiary, ale podstawą innej od protestanckiej tożsamości narodowej, która oddzielała Irlandczyków od innych narodów dawnego Zjednoczonego Królestwa, a przede wszystkim ulsterskich rojalistów, z którymi przez dekady prowadzili krwawy konflikt.

Mieszkańcy Republiki nie pozwolili na przestępstwa wobec ich dzieci i postanowili zrzucić zależność od Kościoła. Z ultrakatolickiego kraju, w którym aborcja była zakazana konstytucyjnie przemienili się w państwo, gdzie premierem rządu jest zadeklarowany gej.

1

Pedofilia w Kościele: koniec swobody gwałcicieli

Także i w Polsce mamy do czynienia z wieloma przypadkami nadużywania zaufania przez katolickich księży. Nagłośnione przypadki są jednak kroplą w morzu zjawiska. O większości gwałtów nie dowiemy się nigdy, a ofiary bandytów do końca życia będą musiały radzić sobie z traumą.

Szczęśliwie przypadek księdza z Towarzystwa Chrystusowego, który przed dziesięcioma laty dopuścił się uwięzienia małoletniej i wielomiesięcznego wykorzystywania seksualnego przy wiedzy współbraci został zgłoszony Policji.

Sprawę nagłośniono w „Dużym Formacie”. Ofiarą skazanego na cztery lata była Katarzyna z Wielkopolski, która miała w domu bardzo trudną sytuację rodzinną. W jej domu często dochodziło do libacji, z racji których musiała sypiać przed drzwiami.

W szkole jej krzywdę zauważył ksiądz Roman B., który przekonał rodziców, że zaopiekuje się dziewczynką i pośle ją do szkoły z internatem. Niestety zabrał ją do zakonu, gdzie trzymał w pokoju przez kilkanaście miesięcy i gwałcił.

Sąd nakazał odszkodowanie i dożywotnią rentę

– To nie była szkoła z internatem, tylko puste mieszkanie jego matki – opowiadała dziewczyna.

– Był silny, ważył sto kilogramów. Krzyczałam, błagałam, by przestał. […] Zaczął zmuszać mnie do brania leków. […] Byłam otępiała, senna. […] W kolejnych dniach zaczął mnie bić, poniżać, groził, że mnie zabije. […] Często zabierał mnie na plebanię w Stargardzie. Jedliśmy obiad z księżmi, a potem brał mnie do swojego pokoju. […] Księża się nie dziwili, że śpię u niego – wyznała w reportażu Justyny Kopycińskiej ofiara skazanego księdza.

Sąd w Poznaniu postanowił obłożyć zakon B. obowiązkiem wypłacenia jego ofierze milion złotych odszkodowania. Zasądził również comiesięczną rentę w wysokości 800 złotych.

Wyrok jest jeszcze nieprawomocny i zapadł na początku tego roku. Aż do teraz jednak trzymano go w tajemnicy. Jest także wyrokiem bezprecedensowym, gdyż pierwszy raz w historii odpowiedzialnością za występki księdza-pedofila obarczono również sam Kościół.