Wassermann po przegranej zniknęła. Wróciła z hukiem, mówi o niej cała Polska

Małgorzata Wassermann w zeszłym roku robiła wiele, by było o niej głośno. Prowadziła transmitowane przez TVP posiedzenie sejmowej komisji ds. afery Amber Gold, której przewodniczy, a także bez powodzenia startowała na prezydenta Krakowa. Po dłuższej przerwie od wywiadów i polityki powróciła z wielkim hukiem.

Małgorzata Wassermann do polityki weszła dopiero w 2015 roku za namową samego Jarosława Kaczyńskiego. Krakowska prawniczka nie przystąpiła jednak do jego partii, a została jedynie kandydatką na jej listach.

Decyzja okazała się sukcesem i córka zmarłego pod Smoleńskiem polityka PiS dostała się do Sejmu. Niestety nie uniknęła posądzeń o robienie kariery na śmierci ojca i wykorzystywanie swoich więzów krwi do zasiadania w parlamencie pomimo braku kompetencji.

Jej najważniejszym zadaniem przy Wiejskiej jest praca w komisji Amber Gold, która w połowie tego roku zakończy swoje działania. Pozostaje jednak jeszcze jedna ważna sprawa do zbadania i tym właśnie zajmie się nie długo posłanka Wassermann.

Małgorzata Wassermann wraca do pracy

Ostatnim przesłuchanym przez komisję świadkiem był były szef rządu RP i obecny przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. Po tym nastąpił długi okres gromadzenia materiałów do końcowego raportu, który ukarze się za około pół roku.

Wszystko dlatego, że każde z przesłuchań, a było ich 150, sprowokowało powstanie około 200 stron dokumentów, które teraz należy przeanalizować.

– Raport końcowy z prac sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold powinien zostać opublikowany w pierwszej połowie 2019 roku, ale możliwe są jeszcze przesłuchania kolejnych świadków – mówiła mediom Wassermann.

Posłanka PiS wraca z hukiem

Jedną z osób, które zostaną najprawdopodobniej przesłuchane w najbliższym czasie, jest anonimowy mężczyzna, który utrzymuje, że Donald Tusk „namawiał go do OLT Express”, czyli do inwestycji w połączone z Amber Gold linie lotnicze, w których pracował jego syn Michał.

Problem jest taki, że powyższe oskarżenia pojawiły się na antenie TVP jako słowa anonimowego świadka. Komisja złożyła już odpowiednie dokumenty, w których prosi o udostępnienie materiałów i kontakt do świadka.

Takie przesłuchanie byłoby oczywiście ogromnym sukcesem propagandowym i znacząco pomogłoby w procesie dowodzenia tezy, że za zniknięciem 851 milionów złotych odpowiedzialny jest rząd PO-PSL na czele z premierem.

– Absolutnie nie można wykluczyć tego, że przesłuchanych może być jeszcze kilka osób. Żeby zrobić to jednak w sposób kompleksowy, spłynąć do komisji musi całość materiałów ze służb specjalnych – mówiła w odniesieniu do ewentualnych przesłuchań szefowa komisji.

źródło: pikio.pl