Zaatakowano miejsce spoczynku Romana Strzałkowskiego. Ta sprawa do dziś jest owiana aurą tajemnicy. Wandale znowu działają w Junikowie

Cmentarz, na którym spoczywa Romek Strzałkowski, został zaatakowany przez wandali. Nieznani sprawcy po raz kolejny zniszczyli grób 13-latka, okoliczności zajścia są ciągle nieznane.

Cmentarz poznański w Junikowie jest pełen nagrobków ważnych postaci z historii Wielkopolski. Spoczywa w nim jedna z ofiar Poznańskiego Czerwca z 1956 roku, czyli pierwszego strajku generalnego w Polsce Ludowej. Protesty zostały w krwawy sposób stłumione przez wojsko i milicje, a jedną z ofiar był 13-letni Roman Strzałkowski. Chłopiec, będący najmłodszą ofiarą tłumienia poznańskich strajków, stał się jednym z symboli tamtych tragicznych wydarzeń. Teraz, kilka dni przed rocznicą, doszło do dewastacji jego grobu.

Wandale odwiedzili cmentarz w Junikowie. Uszkodzili jeden z ważniejszych grobów
Jak informuje w mediach społecznościowych „Muzeum Powstania Poznańskiego – Czerwiec 1956”, grób Romana Strzałkowskiego został zniszczony. Uszkodzono medalion, na którym znajdował się portret chłopca. Tak się złożyło, że tydzień przed tymi wydarzeniami Wielkopolskie Muzeum Niepodległości zrobiło zdjęcie grobu, dzięki czemu udało się oszacować, że do uszkodzenia doszło w ciągu kilku ostatnich dni.

Niestety, nie jest to pierwszy taki przypadek. Grób próbowano zdewastować rok temu – dzień przed 62 rocznicą Poznańskiego Czerwca, ktoś całkowicie wyrwał i zabrał medalion z portretem 13-latka. Podobnie jak w tym roku, nie udało się ustalić sprawców.

– Zleciliśmy już naprawę nagrobka, mamy nadzieję, że do rocznicy uda się go naprawić – poinformował dyrektor muzeum.

Śmierć Romka Strzałkowskiego do dziś jest owiana aurą tajemnicy. Tak jak i motywy wandali

Nieznane się motywy, jakie kierowały wandalami. Fakt, że wydarzenie się powtórzyło, sprawia, że jest wysokie prawdopodobieństwo, że grób nie był przypadkowym celem chuliganów. Nie wiadomo dlaczego komuś miałoby zależeć na zniszczeniu grobu-symbolu kilka dni przed uroczystymi obchodami.

Do dziś śledczy nie ustalili, czy chłopiec został postrzelony przypadkowo, czy faktycznie został wzięty na muszkę strzelca z UB. Nie ma również jednej wersji na temat tego, jaki sztandar niósł w proteście 13-latek. Cała sprawa pozostaje jedną z niewyjaśnionych tajemnic PRL.

źródło: pikio.pl