Nieodpowiedzialność ludzka nie zna granic. A jest jeszcze gorzej, gdy w grę wchodzą pieniądze. Tak jest na rynku w Krakowie. Tamtejsi dorożkarze nie zwracają uwagi na upał i na to, że ich konie stoją w pełnym słońcu. Na nic apele internautów, którzy piszą o męczarniach tych zwierząt. W końcu chodzi o zarobek dorożkarzy i tradycję. Podobno na taki postój pozwalają im przepisy. Sprawdziliśmy to.


„33 stopnie – tyle teraz wskazuje termometr na krakowskich Sukiennicach. Zgodnie z przepisami miejskimi konie przy takiej temperaturze nie mogą stać na płycie Rynku, w związku z czym dorożkarze przenieśli się na Mały Rynek, ale tam również nie ma cienia! Konie stroją w pełnym słońcu. DRAMAT!” – piszą na Facebooku członkowie Kampanii przeciwko transportowi i ubojowi koni.

Coś wam to przypomina? Po raz kolejny wraca sprawa traktowania koni. Wcześniej było to Zakopane i bryczki nad Morskie Oko. Teraz aktywiści przyjrzeli się pracy krakowskich dorożek i są w szoku.

Nakręcili nawet film, na którym widać postój i konie, które dosłownie „smażą się” na słońcu.
Aktywiści nawołują pod nim do wysyłania do ratusza maili z prośbą o wprowadzenie zakazu pracy koni na krakowskim rynku, gdy panują takie upały lub o zmianę przepisów dot. ich pracy. Sęk w tym, że jak dowiedziała się „Gazeta Wyborcza”, krakowscy dorożkarze postępują według przepisów.

– Wszystko jest zgodnie z przepisami. Przepisy mówią, że dorożkarze muszą zejść z płyty Rynku między godziną 13 a 17, gdy temperatura przekroczy 28 stopni Celsjusza – poinformował gazetę Dariusz Nowak z UMK. Wychodzi więc na to, że kiedy o godzinie 11 jest skwar i termometr pokazuje 36 stopni, nie da się nic zrobić?

Nie do końca. Rzeczywiście w przepisach istnieje zapis, który mówi o tym, że „gdy w godz. 13:00–17:00 temperatura w cieniu przekroczy 28 stopni Celsjusza (według wskazań termometru zawieszonego na ścianie Sukiennic) obowiązuje zakaz postoju dorożek na Rynku Głównym”. Wtedy dorożkarze mają obowiązek korzystać z postojów zastępczych (na alejce Plant przy ul. Podzamcze oraz na ul. Mikołajskiej przy Bazylice Mariackiej).

Krakowski ratusz sam ostatnio przypomniał o tym zapisie na swojej stronie internetowej. Ponadto urzędnicy zapewnili, że patrzą na ręce dorożkarzy i pilnują, żeby m.in. zaprzęgali swoje konie co drugi dzień, czyli żeby zwierzęta pracowały maksymalnie po 12 godzin dziennie, od 12 do 15 dni w miesiącu.

Chodzi o tradycję i pieniądze
W rozmowie z „Wyborczą” urzędnicy naiwnie zasłaniają się ostatnimi zmianami klimatycznymi, które zmieniły trochę rację bytu wprowadzonych przepisów, bo „zmieniły się godziny największych upałów”. Nie jest to do końca trafiony argument, bo podobna sprawa omawiana była na łamach „Dziennika Polskiego” w 2012 roku. Wtedy także zwracano uwagę na mordercze upały poza godzinami obowiązywania przepisów. Wówczas jednak mówiono wprost, że chodzi o biznes.

– Możemy się zastanawiać nad wydłużeniem zakazu, ale w praktyce oznacza to koniec dorożkarstwa w Krakowie. W obecnym klimacie, kiedy temperatury 30-stopniowe zdarzają się nawet w kwietniu, jeżdżenie dorożką stanie się nieopłacalne. Obowiązujące od trzech lat ograniczenia już negatywnie wpłynęły na tę działalność – mówił gazecie Tomasz Popiołek, ówczesny dyrektor Wydziału Spraw Administracyjnych krakowskiego ratusza.

Zapomniany zapis?
Widać więc, że już wtedy mowa była tym, że wprowadzenie zakazu lub zaostrzenie przepisów obiłoby się negatywnie na biznesie dorożkarskim, a Kraków straciłby jedną ze swoich sztandarowych atrakcji. Gdzie w tym więc ma się odnaleźć dobro zwierzęcia?

Urzędnicy zapominają o dalszej części zapisu, który został zawarty w umowie między miastem a dorożkarzami. Na stronie internetowej ratusza istnieje on od 2010 roku – przynajmniej od tego momentu jest on widoczny na tej witrynie.

Wynika z niego, że „w pozostałych godzinach, gdy temperatura powietrza przekroczy 28°C dorożkarze również mają obowiązek dbać o regularne pojenie zwierząt i korzystać z zacienionych postojów dla pojazdów zaprzęgowych”.

Powyższy zapis dosyć jasno odnosi się do tego, co dorożkarze mają robić, a czego nie powinni. Na jego podstawie można egzekwować postój koni na pełnym słońcu o godzinie 10:00, 11:43 czy 17:02. Wszystko jest czarno na białym napisane.

źródło: trudat.natemat.pl