Ten pies chciał się dobrowolnie zagłodzić. Powód wzrusza do łez, bardzo gorzkich łez

List, jaki napisała niejaka Brooke Rapozo z Kalifornii zrobił na nas duże wrażenie. Opisana przez kobietę sytuacja mogłaby się zdarzyć dosłownie wszędzie… Co gorsze, rzeczywiście na całym świecie dochodzi do tak przykrych sytuacji. Jak zwykle, winny jest człowiek, a ofiarą zostało niewinne zwierzę…

Brooke, która jest wolontariuszką w schronisku dla zwierząt, dostała kilka maili od zaniepokojonych kierowców. Na poboczu od kilku dni widzieli porzuconego psa. Kobieta pojechała to sprawdzić.

1

Gdy Brooke przyjechała na miejsce, Banjo był zdezorientowany, przestraszony i bardzo głodny. Pies od kilku dni nic nie jadł ani nie pił. Nie odchodził na krok od miejsca, w którym porzucił go bezduszny właściciel. Zwierzę było pewne, że pan wróci po niego, więc wiernie czekał nie oddalając się w poszukiwaniu jedzenia.

2

Brooke tak bardzo poruszył los Banjo, jego lojalność i oddanie, że postanowiła napisać ten oto list:

3

„Bezduszny właścicielu psa, dziś w końcu zauważyłam maile od kilku osób zaniepokojonych widokiem psa porzuconego przy 15 Excelsior Avenue. Pies siedział tam już od kilku dni. Postanowiliśmy sprawdzić wezwanie i rzeczywiście, był tam.
Czekał na Ciebie.
Nie opuścił miejsca, w którym go zostawiłeś. To wierny pies. Czekał z utęsknieniem na swojego pana, zrywał się na widok przejeżdżających samochodów. Wiedz, że Twój pies był głodny, przemarznięty i przerażony, a wszystko dlatego, że Ty jesteś śmieciem, nie człowiekiem.
Czekał na Ciebie.

4

„Twój pies był tak głodny, że jadł patyki. Porzuciłeś kogoś, kto zrobiły dla Ciebie wszystko. Co z Ciebie za przyjaciel? Porzuciłeś tego, kto najbardziej cieszył się na Twój widok, kto zlizywałby łzy z Twojej twarzy, gdybyś był smutny. Porzuciłeś kogoś, kto oddałby za Ciebie życie…
Skończyło się. On nie będzie już na Ciebie czekał.
Po tym, jak zobaczyliśmy go na drodze, wróciliśmy po niego w towarzystwie weterynarza. Robiło się ciemno, a my siedzieliśmy koło niego, próbowaliśmy się zbliżyć, zdobyć zaufanie. Nakarmiliśmy go.
Dopiero po kilku godzinach Twój pies ośmielił się przyjąć od nas jedzenie. Przemawialiśmy do niego, tłumaczyliśmy, że już nikt więcej go nie skrzywdzi. Minęły kolejne godziny, zanim Twój pies pozwolił mi się pogłaskać. W końcu przestał odsuwać się, gdy byłam za blisko. Ostatecznie pozwolił założyć sobie smycz. Nie uciekał.
Był spokojny aż do momentu, gdy chcieliśmy zabrać go. Nie zamierzał opuścić tego miejsca, chciał dalej na Ciebie czekać. Nie chciał wejść do auta, więc musiałam wnosić Twojego psa na rękach. Twój łagodny, wierny pies przeraźliwie wył przez całą drogę do schroniska. Nigdy nie zapomnę tego dźwięku.
To był dźwięk wydobywający się prosto z jego złamanego serca. Gorączkowo próbował wydostać się z auta, chciał wrócić i czekać na Ciebie. Dopiero jak położyłam mu rękę na łbie, spojrzał na mnie zdezorientowany. Położył pysk na moich kolanach i tak jechał, ciągle jęcząc z bólu i desperacji. Tego nie da się opisać…
Nie zasługujesz na tego cudownego psa. Co więcej, nie zasługujesz na żadne zwierzę.”

5

„Ten pies jeszcze kiedyś zapomni o Tobie. Znajdzie dom i kochającą go rodzinę. Zasługuje na to.
Nic mnie nie obchodzi, kim jesteś i z jakiego powodu porzuciłeś Banjo. Na pewno masz jakąś żałosną wymówkę, tak samo żałosną jak Ty sam. I wiesz? Modlę się, by ten rok był dla Ciebie pasmem nieszczęść. Nie zasługujesz na nic innego. Z poważaniem, Brooke.
Komentarz jest zbędny, Brooke powiedziała już wszystko. Udostępniajcie!

6

Podzielcie się tym wzruszającym listem!

źródło: podaj.to

Share