Tajemniczy syn Gessler. Ma na imię Tadeusz

Tadeusz Müller jest synem Magdy Gessler i dziennikarza Volkharta Müllera. Już jako 15-latek zdecydował się opuścić dom rodzinny, który sam nazywa szalonym miejscem lub „hacjendą w Piasecznie”. Jego życie to mieszanka szybkiego dorastania i poszukiwania własnej drogi, która w końcu… doprowadziła go z powrotem do matki i rodzinnego domu.

Do tej pory był najmniej medialną postacią z całej rodziny „szalonej restauratorki” Magdy Gessler. Tadeusz urodził się w Hiszpanii i był bardzo zbuntowanym nastolatkiem. Dziś sam jest współwłaścicielem restauracji i jak mówi o sobie, jest w niej kreatorem. Swoją historię opowiedział w niedzielnym wydaniu „Dzień Dobry TVN.

– Miałem eklektyczne dzieciństwo – zaczął Tadeusz. – To była mieszanka dość niespotykanych rzeczy.

Kinga Rusin dopytywała, czy nie tęsknił za tradycyjną rodziną, gdzie jest mama, tata, dom.

– Na pewno nie było równowagi. Była wielka nauka życia. Na pewno, gdyby Tadeusz był dłużej pod moja kuratelą, tak jak było do 14 roku życia, byłby troszeczkę innym człowiekiem – stwierdziła natomiast Magda Gessler.

Jako dziecko przyjechał z europejskiej Hiszpanii do Polski końca komunizmu. To były dwa różne światy. Szybko musiał się nauczyć życia w nowym kraju. A nie było to proste.

– Ja wychowałem się w Hiszpanii w latach 80-tych. Przyjechałem tu, nie mówiąc po polsku ani słowa. Chodziłem do wiejskiej nauczycielki pięć kilometrów, przez dwa lata, żeby nauczyć się polskiego i dopiero pójść do szkoły podstawowej – wspomina Tadeusz.

Już jako 15-latek opuścił dom, ale życie w trochę szalonej rodzinie uważa za jedno z najciekawszych doświadczeń

– Każdy miał inne w tej rodzinie atuty, z tego płynie nauka. Nie żałuje tego, że żyłem w tym domu, nie żałuje, że mam ją (rodzinę – red.) w dowodzie – przyznał w programie.

Przez wiele lat poszukiwał własnej drogi zawodowej, w której będzie mógł się realizować.

– Prawda jest taka, że szedłem przez jakiś czas śladami ojca. Czyli fotografia.Potem robiłem zdjęcia jedzenia, aż w końcu wybrałem to, czym zajmuje się mama – zdradził Tadeusz, właściciel restauracji Orzo.

W tym momencie w programie wszyscy odetchnęli z ulgą. Dumna pani Magda, jak każda mama, potrafi zawstydzić swoje dziecko całkiem niechcący. Co zrobiła na samym końcu rozmowy.

– On rządzi w Orzo i gotuje. On stworzył Orzo. To jest moje zdanie! Niech on gada, co chce – zawyrokowała

To jednak nie koniec, w przyszłym sezonie widzowie zobaczą program Tadeusza w stacji FoodNetwork.

Źródło: fakt.pl

Share