Podjechał czarnym autem i proponował…Ta historia powinna stać się przestrogą dla wszystkich rodziców!

Ta historia sprzed kilku dni powinna stać się przestrogą dla wszystkich rodziców i pedagogów szkolnych. Szczęśliwie żadne dziecko nie zostało w niej skrzywdzone, ale pewne jest to, że maluchy ze szczecińskich szkół nieźle najadły się strachu. Można się tylko domyślać, jakimi żądzami pałał kierowca czarnego samochodu, gdy podjeżdżał do małych dziewczynek i proponował im pieniądze. Nie precyzował za co chce im płacić. „Prosił” tylko o towarzystwo w aucie. Mężczyzna został już aresztowany. Jednak sąd zgodził się tylko na to, by aresztowany za kratami spędził miesiąc. W takim czasie śledczy mają zdobyć dowody na niecne motywacje kierowcy z czarnego auta. Czy to wystarczy?

Prokuratura chciała trzech miesięcy aresztu. Śledczy uważali, że sprawa jest zbyt poważna, by myśleć o dobrostanie aresztowanego. Przecież chodzi o dzieci. Sprawa wymaga gruntownego zbadania. Jak donosi „Głos Szczeciński” wszystko wydarzyło się 17 czerwca na osiedlu Kasztanowym, na prawobrzeżu Szczecina. W ciągu kilku godzin mężczyzna z czarnego samochodu proponował dziewczynkom poniżej 15. roku życia pieniądze. Podstawowe pytania brzmią: czego chciał w zamian i czy zamierzał je porwać? Wiele wskazuje na to, że miał złe zamiary. Na razie śledczy postawili mu zarzuty próby uprowadzenia trzech małoletnich dziewczynek oraz pozbawienia ich wolności. Grozi za to do 5 lat więzienia. Po co miałby więzić te dzieci? Wnioski nasuwają się same, ale póki nie będzie stanowiska organów ścigania i ewentualnego wyroku, pozostawmy to w sferze domysłów.

Dzieci nie skorzystały z oferty mężczyzny. Jedna z dziewczynek uciekła do szkoły i opowiedziała o wszystkim pedagogom. Do zatrzymania doszło 22 czerwca. Mężczyzna nie przyznaje się do winy. Złożył wyjaśnienia. Kluczowa sprawą w wyjaśnieniu jego motywacji będzie to, czy namawiał dziewczynki do przejażdżki i jaki miał być jej finał. Pytanie tylko, czy śledczym nie dano zbyt mało czasu na badanie tej sprawy. Mimo iż szczecińska prokuratura domagała się dla mężczyzny trzymiesięcznego aresztu, ostatecznie aresztowany spędzi za kratkami tylko miesiąc. To stosunkowo krótko, jak na czas niezbędny do badania przestępstw, których ofiarami są dzieci. Czy śledczy zdążą zebrać jakieś dowody?

– Powodem zastosowana tymczasowego aresztowania było zapewnienie prawidłowego toku postępowania. Sąd uznał, że w okresie miesiąca prokuratura może zebrać niezbędne dla sprawy dowody – wyjaśnił dziennikarzom „Głosu Szczecińskiego” sędzia Michał Tomala z Sądu Okręgowego w Szczecinie. Prokuratura rozważa zażalenie na decyzję sądu.

W najbliższych dniach prokurator przesłucha nastolatki, które miał zaczepiać mężczyzna z czarnego samochodu. Trudno w tej chwili zarzucać kłamstwo nastolatkom, które o wszystkim poinformowały swoich pedagogów. Jednak weryfikację ich wersji zdarzeń dokona sąd w obecności psychologa oraz adwokata podejrzanego.

Oświadczenie oburzonych nauczycieli

Tymczasem we wtorek władze szkoły, do której uczęszcza jedna z zaczepionych dziewczynek, wydało specjalne oświadczenie „…mężczyzna oferował jednej z naszych uczennic pieniądze i podejrzewamy, że w ten sposób chciał ją zachęcić do tego, aby wsiadło do jego pojazd. Dziewczynka zachowała się odpowiedzialnie i od razu uciekła na przystanek. Po przyjeździe do szkoły zgłosiła ten fakt jednej z nauczycielek. Jako szkoła powiadomiliśmy o tym fakcie policję, która przyjechała i potwierdziła, że również w okolicy ulicy Bośniackiej miało miejsce podobne zdarzenie. W szkole zostały natychmiast przeprowadzone ostrzegające pogadanki z uczniami i przypomniano im w jaki sposób należy się zachowywać w takiej lub podobnej sytuacji ” – napisali nauczyciele.

Zatrzymanie groźnego porywacza?

W sobotę Prokuratora Rejonowego Szczecin-Prawobrzeże poinformowała o zatrzymaniu mężczyzny. Dwie dziewczynki prawdopodobnie usiłował nakłonić, by wsiadły do jego samochodu. Nie wiadomo na razie, co chciał z nimi dalej zrobić. Póki co rodzice mogą odetchnąć. Najbliższy miesiąc mężczyzna spędzi w areszcie. Na szczęście dzieci wykazały się ostrożnością. Uciekły i o wszystkim powiedziały dorosłym.

Wciąż trwa gromadzenie materiału dowodowego.

źródło: fakt.pl