Syn Kazimierza Kutza w poruszających słowach opowiedział o relacji z ojcem

Wybitny reżyser, Kazimierz Kutz zmarł 18 grudnia w wieku 89 lat. W ostatnim latach walczył z rakiem. Był także niezwykłym scenarzystą, angażował się w politykę, stał się również członkiem i założycielem Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Jaki był prywatnie? W niedzielnym wydaniu Dzień Dobry TVN, syn Kazimierza Kutza, Tymoteusz w poruszających słowach opowiedział o tacie i ich relacji.

Kazimierz Kutz we wspomnieniach syna, Tymoteusza

Kazimierz Kutz był trzykrotnie żonaty i doczekał się czwórki pociech: synów Gabriela i Tymoteusza, oraz córek Kamili i Wiktorii. Tymoteusz Kutz jest najmłodszym dzieckiem artysty. I to z nim artystę łączyła wyjątkowa więź. Mieli własne rytuały. Jeszcze zanim cały dom się obudził, Kazimierz Kutz z synem wspólnie jedli jajecznicę. „Z ojcem najbardziej łączyły mnie poranki. Budziliśmy się pierwsi. Rozmawialiśmy. Jechaliśmy na zakupy. Robiliśmy obiad. Każdy dzień wyglądał podobnie, mówił Tymoteusz Kutz w rozmowie z Kingą Rusin i Piotrem Kraśko w Dzień Dobry TVN.

Nie mieli między sobą tematów tabu. Wieczorem zaszywali się w pokoju taty i rozmawiali o życiu, pracy na planie filmowym. Uwielbiali wspólnie spacerować po górach.

Jaki w życiu prywatnym był Kazimierz Kutz? „Przepięknie przeklinał. Nie ograniczał się przy nas. To był jego piękny wdzięk. Nikogo to nie raziło. (…) Kazik, Kaziu… Zawsze mówiłem tak do ojca. Siostry mówią „tato”. Jako ostatnie dziecko może byłem trochę uprzywilejowany. Miałem z nim bardzo bliską relację”, wyznał Tymoteusz Kutz. Przytoczył również jedną z wspaniałych opowieści. Reżyser zawsze był kojarzony z czapką na głowie. Praktycznie się z nią nie rozstawał, towarzyszyła mu przy tworzeniu kolejnych filmów.

„Parę lat temu poszliśmy do restauracji. Przy wyjściu okazało się, że zapomniał swojej czapki. Kiedy wróciliśmy z knajpy wyszedł w niej bezdomny. Ojciec spojrzał na tego bezdomnego, spojrzał na mnie. Po chwili powiedział: „Mniejsza z tą czapką, a niech ją ma”, powiedział. „On nie przywiązywał się do rzeczy materialnych. Był dobrym, fantastycznym człowiekiem”, dodał.

Tymoteusz Kutz poszedł w ślady taty?

Syn reżysera zdradził, że Kazimierz Kutz zawsze marzył o dużej rodzinie. Najbliżsi byli dla niego najważniejsi. Szczególnie, artysta był zapatrzony w swoją wnuczkę. W wywiadach podkreślał dumny, że pierwszą przytulankę otrzymała własnie od niego, zamontował dla niej nawet piaskownicę.

Kazimierz Kutz przez lata tworzył filmy. W końcu zaangażował się również w politykę. Chciał działać lokalnie, zajmował się sprawami społecznymi, swoim regionem – Śląskiem. „Wyszedł robotniczej rodziny. Ludzi dostrzegali, że jest normalnym gościem. Nie kreował się na wielkiego artystę”, mówił syn reżysera. Od ojca Tymoteusz Kutz nauczył się ciężkiej pracy, dążenia do swoich celów. „Mówił mi, żeby iść pod prąd, robić swoje”, dodał. Jako ojciec niczego nie wymagał od swoich dzieci. „Miał bardzo luźne podejście. Każdy z nas miał wybór. Każdy poszedł w inną stronę”, zakończył. Sam poszedł w ślady taty i działa w branży filmowej.

 

Посмотреть эту публикацию в Instagram

 

#louisgarrel by @lalalahaine

Публикация от Tymoteusz Kutz (@tymoteusz_kutz)

źródło: viva.pl

Share