Stare ślubne wiązanki dają radość setkom ludzi. Historia jednej pani

Większość ludzi wyrzuca setki kwiatów po swoim ślubie. Ona znalazła dla nich nowe zastosowanie.Shawn Chamberlain zajmowała się ogrodami w hospicjum, i pewnego dnia zauważyła coś niezwykłego u jednego z pacjentów.Kobieta stojąca na pobliskim patio była zaskakującym widokiem. Większość pacjentów hospicjum których widziała Shawn była starszymi ludźmi; w końcu hospicja przeznaczone są dla osób którym zostało co najwyżej pół roku życia.Ta pacjentka była jednak młoda – a do tego była matką.Shawn – również młoda matka – poczuła, że powinna coś dla niej zrobić. Spojrzała w dół i widząc kwiaty rosnące w ogrodzie szybko zerwała kilka i poleciła pielęgniarce dostarczyć je kobiecie.Według badań przeprowadzonych w 2005 roku na Uniwersytecie Rutgers, każda osoba, która w ramach eksperymentu otrzymała kwiaty, okazywała pozytywne emocje.Będąc architektem krajobrazu, Shawn znała moc kwiatów, i ich pozytywne działanie na ludzi. W tym momencie kobieta zrozumiała, że pragnie za pomocą kwiatów wzbudzać radość.

Shawn Chamberlain zajmowała się ogrodami w hospicjum, i pewnego dnia zauważyła coś niezwykłego u jednego z pacjentów.

Kobieta stojąca na pobliskim patio była zaskakującym widokiem. Większość pacjentów hospicjum których widziała Shawn była starszymi ludźmi; w końcu hospicja przeznaczone są dla osób którym zostało co najwyżej pół roku życia.

Ta pacjentka była jednak młoda – a do tego była matką.

Shawn – również młoda matka – poczuła, że powinna coś dla niej zrobić. Spojrzała w dół i widząc kwiaty rosnące w ogrodzie szybko zerwała kilka i poleciła pielęgniarce dostarczyć je kobiecie.

Według badań przeprowadzonych w 2005 roku na Uniwersytecie Rutgers, każda osoba, która w ramach eksperymentu otrzymała kwiaty, okazywała pozytywne emocje.

Będąc architektem krajobrazu, Shawn znała moc kwiatów, i ich pozytywne działanie na ludzi. W tym momencie kobieta zrozumiała, że pragnie za pomocą kwiatów wzbudzać radość w innych. Nie chodziło jednak o losowych ludzi, tylko o pacjentów hospicjum, o osoby którym zdecydowanie przydałaby się chwila niespodziewanej radości.

Był tylko jeden problem – skąd wziąć tak ogromną ilość kwiatów bez stania się bankrutem?

Jeśli musieliście kiedykolwiek kupić z jakiejś okazji kwiaty, wiecie, że nie są one tanie. Shawn była młodą matką pięciorga dzieci – nie milionerką.

A potem wpadła na pomysł. Śluby.

Podczas ślubu przewija się ogromna ilość wszelkiego rodzaju wiązanek, bukietów i innych cudów… które po uroczystości lądują zazwyczaj w śmietniku.

Shawn obdzwoniła pobliskie kwiaciarnie, firmy zajmujące się przygotowaniem ślubów i organizatorów innych imprez, każdego kto obcował z dużą ilością kwiatów. Nikt się nie zawahał; pomysł spodobał się każdemu. Tak narodził się projekt „The Full Bloom” (ang. Pełny Rozkwit)

Pomysł w szczególności spodobał się wszystkim pannom i panom młodym, którzy mogli przelać część radości i szczęścia na innych ludzi.

Co najlepsze, wszystkie datki są anonimowe. Pacjenci nigdy nie wiedzą od kogo dostają kwiaty.

Wiedzą tylko, że ktoś o nich pomyślał i dzięki temu choć przez chwilę mogą poczuć się lepiej.

źródło:wiemy.to