Choć Agnieszka Kotulanka zmarła 20 lutego 2018 roku, to wiadomość o jej śmierci została upubliczniona 4 dni później. Nie ujawniono jednak przyczyn jej zgonu i nie wiadomo, czy jej dzieci kiedykolwiek opowiedzą o tym, co zabiło ich matkę.

Grabarczyk: Agnieszka próbowała wydostać się ze szponów nałogu

Agnieszka Kotulanka osierociła dwoje dzieci 31-letnią Katarzynę i 33-letniego Michała. Okazuje się, że aktorka w końcu zdała sobie sprawę z tragicznego położenia, w jakim znalazła się przez zgubne działanie nałogu.

– Kilka miesięcy temu spotkaliśmy się w Legionowie. Mówiła mi, że postanowiła wyjść z nałogu, bo zrozumiała pewne rzeczy, które wcześniej do niej nie docierały. Leczyła się. Myślałem, że już jest dobrze. Sprawiała dobre wrażenie – powiedział w rozmowie z dziennikarzami Andrzej Grabarczyk, kolega z planu serialu „Klan”.

Agnieszka Kotulanka nie żyje: sąsiedzi przerywają milczenie

Dziennikarze rozmawiali z sąsiadami zmarłej aktorki. Ci, którzy ją znali, potwierdzają doniesienia Grabarczyka o tym, że rzeczywiście Agnieszka zaczęła się leczyć i wychodzić na prostą. Nie potrafią zrozumieć jej śmierci, twierdzą, że nic nie zapowiadało zbliżającego się nieszczęścia. Te słowa wprawiają w osłupienie. A co jeśli to nie nałóg zabił aktorkę? Nie jest znana oficjalna przyczyna jej zgonu.

– Nie mogę w to uwierzyć. Przecież widzieliśmy, że od wakacji wychodzi na prostą. Przed Bożym Narodzeniem mówiła, że znów chce się jej żyć. Chwaliła się że umyła okna i powiesiła nowe firanki. Cieszyło ją to – powiedzieli sąsiedzi aktorki z blokowiska na warszawskim Ursynowie.

źródło: pikio.pl