To mogło skończyć się tragicznie! Wystarczyła ledwie chwila, by stało się coś bardzo przykrego. Rodzina Janusza Korwin-Mikkego przeszła ostatnio trudne chwile. Wiadomo, że ludzie, którzy kochają zwierzęta traktują je, jak członków rodziny, a tak właśnie jest w domu polityka. Ostatnio jego ukochany kot omal nie pożegnał się z życiem. Dramatyczne wydarzenia z nocy, Korwin-Mikke opisał na Instagramie.

Korwin-Mikke to prawdziwy miłośnik zwierząt, sam w domu ma dwa koty i psa. O sprawach swoich pupili często rozpisuje się w mediach. Ostatnio w domu rozegrał się prawdziwy dramat. Kot Korwi-Mikkego mógł zginąć! Zaczęło się całkiem niewinnie. Ale po kolei. Jak opisał polityk, sytuacja dotyczyła kota Gacka, czyli tego, który musiał niedawno przejść operację, bo został postrzelony O CZYM PISALIŚMY. Kociak musiał przejść długie leczenie, a to wiązało się z tym, że większość czasu spędzał w domu. – Gacek jest wyjątkowo pechowym kotem. Po postrzale ze śrutu, operacji kości oraz wyciągnięciu drutów, wydawało się, że brakuje jeszcze tylko kilku dni, aby w pełni wrócił do formy. I wtedy spotkało go kolejne nieszczęście. Trzymany przez kilka tygodni w domu – a czasem nawet w klatce, by nie zrobił sobie krzywdy – marzył o swobodnym spacerze po podwórku – rozpoczął dramatyczny wpis Korwin-Mikke. Jak napisał, do dramatycznego zajścia doszło w środku nocy! Gdy domownicy już nie czuwali nad kotem: – Okazja nadarzyła się w nocy, kiedy nikt go nie pilnował, a nieopatrznie uchylone od góry okno aż zapraszało, żeby przez nie przejść. Niestety okazało się to nie takie proste i Gacek nieszczęśliwie zaklinował się. Tak bardzo się zakleszczył, że nie mógł nawet głośno miauczeć, wydawał tylko ciche kwilenie.

Na całe szczęście Gacka usłyszał jego brat, od razu zaalarmował właścicieli. Na ratunek Gackowi ruszył też pies Odi: – który z kolei zaczął głośno dobijać się do drzwi pokoju, w którym spałem. Walenia i drapania psa nie sposób było nie usłyszeć. Obudzony zobaczyłem dziwnie zwiniętą, czarną kulkę w uchylonym oknie. Z trudem go wyciągnąłem! Jeszcze dziesięć minut i byłoby po nim… – zrelacjonował zdarzenie z nocy Korwin-Mikke.

Zakleszczenie kota w oknie miało poważne konsekwencje, Gacek musiał trafić do szpitala: – Zespół uchylnego okna”… Wiele kotów straciło przez to życie lub zdrowie. Stan Gacka był ciężki, spędził kilka dni w szpitalu, ale wyszedł z tego. Gdyby nie Garfield i Odi na pewno by nie przeżył. Dobrze mieć brata i przyjaciela – zakończył przejmujący wpis polityk.

View this post on Instagram

Odi z Garfieldem uratowali Gacka!
Gacek jest wyjątkowo pechowym kotem. Po postrzale ze śrutu, operacji kości oraz wyciągnięciu drutów, wydawało się, że brakuje jeszcze tylko kilku dni, aby w pełni wrócił do formy. I wtedy spotkało go kolejne nieszczęście. Trzymany przez kilka tygodni w domu – a czasem nawet w klatce, by nie zrobił sobie krzywdy – marzył o swobodnym spacerze po podwórku. Okazja nadarzyła się w nocy, kiedy nikt go nie pilnował, a nieopatrznie uchylone od góry okno aż zapraszało, żeby przez nie przejść. Niestety okazało się to nie takie proste i Gacek nieszczęśliwie zaklinował się. Tak bardzo się zakleszczył, że nie mógł nawet głośno miauczeć, wydawał tylko ciche kwilenie. Na szczęście usłyszał je jego brat Garfield, który zaczął rozpaczliwie miauczeć i obudził Odiego, który z kolei zaczął głośno dobijać się do drzwi pokoju, w którym spałem. Walenia i drapania psa nie sposób było nie usłyszeć. Obudzony zobaczyłem dziwnie zwiniętą, czarną kulkę w uchylonym oknie. Z trudem go wyciągnąłem! Jeszcze dziesięć minut i byłoby po nim… „Zespół uchylnego okna”… Wiele kotów straciło przez to życie lub zdrowie. Stan Gacka był ciężki, spędził kilka dni w szpitalu, ale wyszedł z tego. Gdyby nie Garfield i Odi na pewno by nie przeżył. Dobrze mieć brata i przyjaciela. #jkm #dom #home #koty #kot #pies #zwierzęta #pet #pets #friends

A post shared by Janusz Korwin-Mikke (@januszkorwinmikke) on

źródło: se.pl