Redbad Klynstra-Komarnicki po wielu latach odkrył prawdę. Wykonał test DNA i zdradził rodzinną tajemnicę

Przez większość życia uważał, że jego ojcem jest Holender. Mama zakochała się w nim i wyjechała z kraju. Po wielu latach odkrył prawdę.

W listopadzie ubiegłego roku prosił o modlitwę za umierającego w Amsterdamie ojca. Wiele mu zawdzięcza. Tjipke Klynstra był dla niego autorytetem.

Nawrócony na katolicyzm Holender wychował syna w duchu wiary. Dbał, by chłopiec mówił po polsku i namówił go, by studiował w Warszawie. Redbad Klynstra-Komarnicki (49 l.) bardzo przeżył jego odejście.

Ostatnio wyjawił, że ich relacje nie były idealne. Cieniem na nich kładła się tajemnica, która wyszła na jaw dopiero niedługo przed śmiercią ojca.

– Jego stosunek do mnie był zdystansowany. Zapewniał mi wszystko od strony materialnej, ale miał jakiś rodzaj agresji w głosie – wspomina Redbad w wywiadzie dla miesięcznika „Teatr”.

– Był geniuszem, znał języki, miał najlepsze stopnie, ja nie byłem słaby, ale nie tak dobry. Ta agresja zniknęła, kiedy porozmawiałem z nim o moich podejrzeniach, że nie jest moim biologicznym rodzicem. Powiedziałem, że chcę zrobić badania DNA. On też tego chciał. Prawda była dla niego ważna – wyznaje.

Wtedy przekonał się, że choć nosi nazwisko Klynstra, nie jest synem Holendra. – Wiedziałem, że mój biologiczny ojciec jest gdzieś w Polsce. Potem spotkałem się z tym mężczyzną, jest tancerzem – zdradza aktor.

Kiedy odkrył prawdę, jego stosunki z Tjipke Klynstrą znacznie się poprawiły. – Nasza relacja stała się niesamowita, ciepła i głęboka. Byliśmy jak starzy przyjaciele – wyjaśnia.

Redbad miał ważny powód, by rozliczyć się ze swoją przeszłością. Założył rodzinę, rok temu został tatą. Poczuł się szczęśliwy i spełniony. Osobiste traumy przerobił na monodramy.

Pierwszy, „Matko jedyna!”, to rozliczenie z mamą, tancerką Jolantą Zalewską. Zmarła w niewyjaśnionych okolicznościach, kiedy miał 27 lat. Jak nam opowiadał, był w żałobie 15 lat.

Na pomysł drugiego, „Ziemia uderzyła o piłkę”, wpadł podczas pogrzebu ojca. – Zrozumiałem, że robię to dla mojego syna. Żeby poszedł dalej w sztafecie pokoleń – mówi Redbad.

źródło: pomponik.pl