Ręce opadają, śmiech na sali. Sasin powiedział za dużo o Szydło

Jacek Sasin jest politykiem od lat związanym ze środowiskiem Prawa i Sprawiedliwości. Przed tym, jak dołączył do obecnego rządu, współpracował m.in. z Lechem Kaczyńskim, pełniąc rolę szefa kancelarii prezydenta. Aż dziwne, że doświadczony poseł tak łatwo wygadał się o „niewygodnych” aspektach pracy Beaty Szydło.

Jacek Sasin jest obecnie człowiekiem, który w rządzie ma do czynienia ze wszystkimi. Taki tryb pracy zakłada piastowane przez niego stanowisko przewodniczącego Komitetu Stałego Rady Ministrów.

Poseł zdobył dzięki temu wiele doświadczenia, dzięki któremu jest w stanie rzetelnie ocenić pracę osób kierujących poszczególnymi ministerstwami.

Jacek Sasin powiedział za dużo o Beacie Szydło

Jacek Sasin gościł ostatnio w studiu Wirtualnej Polski, gdzie wziął udział w programie prowadzonym przez jego byłego politycznego kolegę Adama Hofmana. Dosyć luźna atmosfera „Gabinetu cieni” sprawiła, że przewodniczący KSRM czuł się bardzo swobodnie w swoich wypowiedziach.

Prowadzący poprosił go przede wszystkim o to, aby opisał jak współpracuje się z Mateuszem Morawieckim.

– Premier jest bardzo technokratyczny w działaniach rządowych. To jest takie bardzo biznesowe i fajne, bo nie ma niepotrzebnego gadania. Są bardzo jasne decyzje, rozmowy. Podejmujemy decyzje, realizujemy, rozliczamy – stwierdził poseł.

Przy okazji Hofman zapytał go, jakie różnice wyczuwa między obecnym premierem, a Beatą Szydło. W tym momencie przyjacielska pogawędka chyba za bardzo poniosła Sasina.

– Z Beatą Szydło nie pracowałem w rządzie – odparł.

I tutaj powstaje zasadniczy problem, ponieważ jest ona członkiem rządu. Kieruje obecnie działaniem Komitetu Społecznego Rady Ministrów. Jednym z jego obowiązków jest weryfikowanie rozwiązań stosowanych w kontekście spraw społecznych i rodzinnych.

– Nie pracuję z nią jako z premierem. Nie chciałbym, żeby był taki przekaz, że Beata Szydło nic nie robi – starał się tłumaczyć Sasin, po tym jak zrozumiał co powiedział.

Jego słowa dodają kolejne dno do bardzo zaawansowanej dyskusji na temat tego, co w rządzie porabia Beata Szydło. Niedawno dziennikarze ustalili, że jej tydzień roboczy trwa w praktyce od wtorku do czwartku. Do tego organ doradczy, którym kieruje, spotyka się aż dwa razy w miesiącu, co raczej nie wskazuje na zupełny nawał pracy.

Ale to nie koniec dosyć ciekawych zdań płynących z ust Sasina. W momencie, kiedy został zapytany o ostatnie wypadki samochodów rządowych, stwierdził, że największa wina leży po stronie… dziennikarzy.

– Tu się nie ma co wkurzać, wypadki się zdarzały, zdarzają i będą zdarzać. Można się wkurzać na tych, którzy robią z tego wielkie halo – powiedział Hofmanowi.

źródło: pikio.pl

Share