„Praca w Anglii to horror” – mówi polski kierowca w rozmowie z portalem Fleetguru. Dodaje, że dał się namówić koledze, ale żałuje decyzji o powrocie do pracy w Wielkiej Brytanii. Jeżdżąc ciężarówkami pod pseudonimem Dzidziuś Volvo, na co dzień, samotnie musi borykać się z tym koszmarem. Na co narzeka najbardziej?

Jak podaje portal Fleetguru, coraz więcej polskich kierowców zawodowych boi się wozić ładunki na Wyspy Brytyjskie. Potwierdza to Dzidziuś Volvo, jeden z najbardziej znanych w mediach społecznościowych polskich truckerów. Ten dość niecodzienny pseudonim nadała mu 30 lat temu pierwsza szefowa. Miał wtedy zaledwie 19 lat i dopiero zaczynał swoją przygodę z ciężarówkami.

Ostatnio, po 25-letniej przerwie, ponownie zaczął wozić ładunki do Anglii. – I żałuję, że wziąłem tę robotę. Dałem się namówić koledze – przyznaje. Na swoim profilu na Instagramie zamieszcza wiele zdjęć zdewastowanych naczep z pociętymi plandekami. – Wszyscy zawsze mówili, że najgorzej jest we Włoszech. Ja też tak myślałem, ale zmieniłem zdanie. Jeszcze nigdy nie spotkałem się z tym, co dzieje się tutaj. Tu jest horror – podkreśla kierowca.

Wyjaśnia, że „w Anglii jest złodziejstwo na potęgę”. Co więcej, jego zdaniem brytyjskie służby dają na to przyzwolenie. – Ostatnio, jak okradziono mój ładunek i zadzwoniłem po służby, zapytano mnie, czy ktoś ucierpiał. Nie, nie ucierpiał – odpowiedziałem. Co usłyszałem? Że w takim razie nie ma problemu – opowiada mężczyzna. Podejrzewa, że sami policjanci obawiają się bandytów.

Dodaje, że co tydzień jeździ w okolice Birmingham, więc wie, że próby kradzieży podejmowane są cały czas. – Dlatego staram się już teraz robić przejazdy nocą i spać w dzień. Albo parkuję pod firmą, gdzie mam rozładunek – wyjaśnia. Złodzieje najczęściej polują na tiry stojące na uboczu, najlepiej bez możliwości ruszenia do przodu lub do tyłu.

Bandytom nie przeszkadzają nawet kamery na płatnych parkingach. Najczęściej w nocy podjeżdża bus. – Jeden złodziej obserwuje kabinę i ewentualnie daje znaki, że lepiej, żebyś dalej odpoczywał. A pozostali wycinają, sprawdzają, co jest w środku i zabierają. Bądź nie – opowiada dodając, że na pomoc innych kierowców nie można liczyć. Przecież nikt dla ładunku nie zaryzykuje kalectwa, czy nawet życia. Cieszą się tylko, że to nie na nich padło.

View this post on Instagram

UK wita.

A post shared by Dzidziuś VOLVO polski kierowca (@dzidzius_volvo_polski_kierowca) on

źródło: fakt.pl