Trzy tygodnie, do 19 marca i decyzje – związkowcy z „Solidarności” zgodnie mówią nam o terminie ewentualnego strajku przeciw rządowi. Jak mówią, jeśli do tego dnia rząd nie dogada się z nimi, wprost z warszawskiej siedziby związku przy ul. Prostej wyjdą na ulice w stolicy! – Z Prostej wprost! – mówi nam jeden z działaczy.

– Przystaliśmy na propozycję strony rządowej, powołaliśmy dwa zespoły negocjacyjne – powiedział Faktowi Marek Lewandowski, rzecznik Komisji Krajowej „Solidarności”, która dwa dni debatowała nad propozycjami rządu i prezesa PiS.

Według naszych informacji, związkowcy dostali jedynie obietnicę zmian w płacy minimalnej. Wszystkie pozostałe postulaty mają być negocjowane. A domagają się między innymi 12-procentowej podwyżki w budżetówce, urealnienia kwoty wolnej od podatku czy odwołania minister edukacji i podwyżek dla nauczycieli.

– Ostro się będziemy pstrykać – powiedział Faktowi Dominik Kolorz (54l.) ), szef Regionu Śląsko–Dąbrowskiego NSZZ Solidarność. Wielu działaczy terenowych, widząc bierność szefa związku Piotra Dudy (57 l.) i jego skłonność do układania się z rządem twierdzi, że albo teraz związkowcy zawalczą o swoje, albo czas na zmianę przywództwa.

Teresa Czerwińska będzie mówiła o szczegółach finansowania obietnic PiS. Ale i na postulaty „Solidarności” musi znaleźć pieniądze. Inaczej związek zapowiada strajk

Związkowcy grożą rządowi protestami

źródło: fakt.pl