Pijana sędzia unika odpowiedzialności. Zajmie się nią Izba Dyscyplinarna, ale na razie jej nie ma

Była prezes Sądu w Siemianowicach Śląskich Beata B., która prowadziła auto pod wpływem alkoholu nadal pracuje w sądzie i dostaje kilka tysięcy złotych wynagrodzenia.

Powód? Sąd Najwyższy, który miał przeprowadzić postępowanie dyscyplinarne, nie może tego zrobić bowiem po wejściu nowych przepisów, nie ma komu się sprawą zająć….

O sprawie było głośno w maju ubiegłego roku. Od tamtej pory sędzia Beata B. nie poniosła odpowiedzialności

– Akta sprawy pani sędzi Beaty B. do Sądu Najwyższego wpłynęły w dniu 22 maja 2018 r. Sprawy dyscyplinarne sędziów rozpoznawane są w Izbie Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.

Z uwagi na określoną w nowej ustawie o SN z 8 grudnia 2017 r. odrębność Izby oraz fakt, że dotychczas nie powołano do niej sędziów, na chwilę obecną Izba nie funkcjonuje i wszystkie sprawy do niej wpływające czekają na podjęcie czynności.

Jakiekolwiek czynności, poza rejestracją wpływu, będą mogły być podjęte dopiero po obsadzeniu Izby sędziami, powołaniu Prezesa SN kierującego Izbą Dyscyplinarną, zatrudnieniu pracowników Kancelarii Izby Dyscyplinarnej i w sekretariatach – informuje Wirtualną Polskę Krzysztof Michałowski z biura prasowego Sądu Najwyższego.

Jechała na rauszu, miała 2,5 promila

Chodzi o głośną sprawę z maja ubiegłego roku. Sędzia Beata B., była prezes Sądu w Siemanowicach Śląskich, kierując samochodem nie zatrzymała się na jednym ze skrzyżowań w Chorzowie.

Auto przedstawicielki temidy zderzyło się z oplem astrą i dachowało. Według relacji świadków, kobieta wjechała na skrzyżowanie mimo czerwonego światła na sygnalizatorze.

Beatę B. przebadano dwukrotnie alkomatem: na miejscu kolizji oraz po przewiezieniu do komendy. Oba badania wykazały 2,5 promila alkoholu w organiźmie.

Po zdarzeniu, odwołano Beatę B. z funkcji przewodniczącej Wydziału Ksiąg Wieczystych i odsunięto od wykonywania czynności służbowych sędziego. Wszczęto również postępowanie dyscyplinarne.

Dopiero w październiku, decyzją przełożonych obniżono sędzi wynagrodzenie o 50 proc. – z 10 tys. zł do 5 tys. zł. Nadal jest jednak formalnie zatrudniona w sądzie.

W październiku ubiegłego roku, kiedy media ujawniły informację, że sędzia nadal pracuje w sądzie i pobiera wynagrodzenie, oburzenia nie krył minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

– To oburzające, że postępowanie dyscyplinarne w tak banalnej sprawie toczy się przez pół roku. Zamiast ponieść konsekwencje, pani sędzia została zwolniona z obowiązków i bierze pełną pensję. To przykre, że sędziowie tak łagodnie traktują koleżankę po fachu.

Nie buduje to zaufania Polaków do sądownictwa. (…) Nikt nie stoi ponad prawem. Odpowiedzialność za swoje czyny muszą bezwzględnie ponosić także ci, którzy innym wymierzają sprawiedliwość – mówił wtedy w rozmowie z „Super Expressem”.

Powinna natychmiast zostać wyrzucona

W podobnym tonie wypowiadał się w maju, kiedy informowaliśmy o tym, że sędzia Beata B. złożyła odwołanie do Sądu Najwyższego. – Ta sędzia niemal natychmiast po zatrzymaniu powinna być wyrzucona.

To kolejna sprawa, która pokazuje, jak potrzebna jest reforma sądownictwa. Niestety nadzwyczajna kasta razem z Platformą i Komisją Europejską utrudnia jej przeprowadzenie. Frans Timmermans słysząc o takich przypadkach powinien się spalić ze wstydu.

Niestety, do dziś nie została powołana przewidziana do takich spraw Izba Dyscyplinarna w Sądzie Najwyższym. A to ona, w ramach reformy przewidziana jest do szybkiego ich załatwiania – oceniał w rozmowie z Wirtualną Polską Zbigniew Ziobro.

Sprawa ruszy dopiero jesienią

Przypomnijmy, że 29 lipca minął termin zgłoszeń do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Z danych przekazanych w poniedziałek po południu wynika, że na wakaty w Izbie Dyscyplinarnej wpłynęło dotąd 65 kandydatur.

– Poszczególnymi wnioskami zajmą się zespoły Krajowej Rady Sądownictwa i przedstawią rekomendacje całej Radzie, a cała KRS będzie podejmowała decyzje na posiedzeniu plenarnym. Początek najbliższego posiedzenia KRS jest zaplanowany na 18 września – informował rzecznik KRS Maciej Mitera.

To oznacza, że Sąd Najwyższy zajmie się sprawą najwcześniej jesienią tego roku. A i to wcale nie jest takie pewne…

Share