Papryka w ciąży? Czy zdarzyło wam się przekroić paprykę i znaleźć w środku jej mniejszą wersję? Zjeść czy wyrzucić?

Czy zdarzyło wam się przekroić paprykę i znaleźć w środku jej mniejszą wersję? Pierwsze, co przychodzi do głowy to ciąża, drugie – zbyt duża ilość substancji chemicznych w nawozie. Jak jest naprawdę? Sprawdzamy.

Papryka w papryce
Dosyć często można natrafić na paprykę wewnątrz papryki, dlatego raczej nie robi to na nas większego wrażenia. Zwykle nie poświęca się zbyt dużo czasu na rozważania, skąd się tam wzięła, choć najczęściej humorystycznie stwierdza się ciążę. Dodatkowego pasażera albo wrzuca się do przygotowywanej sałatki, albo do kosza. Które rozwiązanie jest lepsze? Czy taka mała papryczka jest oznaką jakiejś choroby lub niezrównoważonej uprawy? Odpowiedzi na te pytania udzieliła nam dr Agnieszka Stępowska z Zakładu Uprawy i Nawożenia Roślin.

Papryka w ciąży? Poniekąd
– Małe papryczki w środku (a czasem na zewnątrz) owocu to efekt zaburzenia hormonalnego – mówi dr Stępowska. – Dzieje się to na skutek splotu warunków pogodowych, które nie sprzyjają papryce w okresie, gdy tworzy się owoc, czyli na etapie kwitnienia. Takimi warunkami może być wysoka temperatura (powyżej 30 stopni Celsjusza), temperatura optymalna (18-30 stopni Celsjusza), ale przy bardzo dużej wilgotności albo niewystarczająca ilość światła. Takich układów może być co najmniej kilka i tak naprawdę nigdy nie wiadomo, który z nich spowodował sytuację, w której po kilku tygodniach od kwitnienia mamy owoc „w ciąży”.

– Tak samo często i z podobnych powodów powstają „zroślaki”, które wyglądają jak bliźnięta syjamskie albo „nosy” na owocach i inne nietypowe wyrostki. Można stwierdzić, że to taka ciąża bliźniacza – dodaje ekspertka.

Za wszystkim stoi nadmierny rozrost komórek…
– Taki objaw nazywa się proliferacją komórek – mówi specjalistka. – Może dotyczyć zarówno owoców, jak i liści czy pędów. Nieraz dzieje się tak na skutek uszkodzenia komórki, na przykład przez owada.

Proliferacja to zdolność komórek do namnażania się. Gdy jedne obumierają, na ich miejscu powstają nowe. Dobrym przykładem tego procesu są rany na skórze, które samoczynnie się zrastają właśnie dzięki zjawisku proliferacji. W przypadku papryk zdarza się, że w wyniku zaburzeń hormonalnych te komórki rozrastają się nadmiernie.

– Każdy żywy organizm ma hormony i w każdym z nich mogą one czasem wariować. Tak samo działa to u ludzi. Są sytuacje, w których hormony szaleją, na przykład podczas dojrzewania, czyli w okresie, który można odnieść do momentu wykształcania zawiązków w papryce. Jednym szaleją, innym nie, bo każdy organizm to indywiduum – stwierdza Stępowska i dodaje: Nie ma to absolutnie nic wspólnego ani z nawozami, ani z chorobą jako taką. Owszem, takie objawy nazywamy chorobami nieinfekcyjnymi, jednak to się ma do choroby w popularnym pojęciu tak samo, jak złamanie nogi do odry. I jedno, i drugie jest jednostką chorobową, ale na zupełnie innym podłożu.

… a nie nadużywanie sztucznych nawozów
– Negatywne działanie nawozów na rośliny jest przereklamowane. Nie da się uzyskać wartościowego plonu, stosując nadmierne ilości nawozów, bo zamiast korzeni wyrośnie nam nać, a zamiast owoców liście – mówi ekspertka. – Tak już działa natura, że nie można jej bezkarnie „przesterować”. Dlatego bzdurą jest przestrzeganie przed kupowaniem okazałych warzyw i owoców jakoby przenawożonych. Tego się po prostu nie da zrobić. Na jakość plonów wpływa przede wszystkim umiejętność uprawy: od sposobu skopania grządki czy zaorania pola, po wspomniane wyżej czynniki klimatyczne.

Zatem nie ma się co martwić o papryki, które skrywają wewnątrz mniejsze papryczki lub w jakiś sposób wyglądają nietypowo, bo jest to… typowe. Takie warzywa nie różnią się niczym od tych o idealnym kształcie. A te ukryte niespodzianki mają też dodatkową wartość, bo są słodsze od samego warzywa, zatem można je podjadać w trakcie przyrządzania posiłku lub po prostu wrzucić do sałatki.

źródło: haps.pl