Marek Baran z Łodzi jest niepełnosprawny i ciężko chory od ponad 20 lat. Na początku kwietnia stracił czucie w nogach. Do mieszkania chorego mężczyzny wezwano pogotowie. Zabrano go do jednego z łódzkich szpitali. Twierdzi, że usłyszał, że lekarze nie mogą mu pomóc, bo jest… za gruby. Mężczyzna złożył na placówkę doniesienie do prokuratury.

Nie zbadali go, bo za dużo ważył. 67-latek pozywa szpital

O sprawie pana Marka Baran z Łodzi pisze „Gazeta Wyborcza”. Mężczyzna porusza się na wózku, ale był w stanie sam na niego wsiąść i zsiąść, a także skorzystać z toalety. 1 kwietnia całkowicie stracił czucie w nogach. Przerażony zadzwonił po pogotowie.

Po dotarciu na izbę przyjęć w szpitalu im. WAM w Łodzi, schorowany mężczyzna miał usłyszeć od lekarzy, że nie wykonają mu badania. – Lekarka powiedziała: „Pan jest gruby, my tu nie możemy zrobić ani rentgena, ani tomografu”. A po jakimś czasie usłyszałem, że do szpitala nie zostanę przyjęty – opowiadał w rozmowie z „Wyborczą”.

– Karetka przywiozła pacjenta na izbę przyjęć, przeprowadzony został wnikliwy wywiad oraz zlecono konsultacje celem oceny stanu zdrowia pacjenta. Zespół izby przyjęć uznał, że nie ma wskazań do przyjęcia pacjenta do szpitala – napisała w oświadczeniu placówka.

Pan Marek cierpi na otyłość patologiczną, waży 160 kg. Po wizycie w szpitalu, mężczyzna zamówił transport dla niepełnosprawnych z MPK i wrócił do domu. Dwa tygodnie później schorowany 67-latek trafił do szpitala im. Barlickiego w Łodzi. Tam wykonano mu badanie tomografem komputerowym.

Okazało się, że u mężczyzny zdiagnozowano m. in poważne zmiany zwyrodnieniowe. Zdaniem lekarzy z łódzkiego szpitala im. Barlickiego, mężczyźnie nie da się pomóc. – Po dwóch tygodniach od wystąpienia deficytów neurologicznych szanse na powodzenie zabiegu są bliskie zeru. – mówi „Wyborczej” dr. Stanisław Andrzejak ze szpitala im. Barlickiego w Łodzi – Gdyby zabieg został wykonany wcześniej, mogłyby być większe.

Pan Marek złożył wniosek do prokuratury. Chce wiedzieć, dlaczego odesłano go z izby przyjęć w szpitalu WAM. Chory mężczyzna liczy, że przebada go biegły sądowy. – Jestem skazany na to, żeby leżeć jak kłoda. Lekarze mówią, że pozostaje wyłącznie rehabilitacja, ale szanse na to, abym odzyskał czucie w nogach, są bardzo marne – mówi Pan Marek.

Co na to szpital? – Pacjent ma do tego prawo (złożenia wniosku do prokuratury – red), a my nie mamy nic do dodania – mówi „Wyborczej” Monika Domarecka, dyrektor szpitala im. WAM w Łodzi.

 

źródło: fakt.pl