Ośmioro posłów PO zagłosowało przeciw odwołaniu Stanisława Pięty z komisji ds. Amber Gold

Sejm głosami 402 posłów zdecydował o odwołaniu posła Stanisława Pięty z komisji śledczej do spraw Amber Gold. Sam poseł Pięta nie wziął udziału w głosowaniu. Wszystkie osiem głosów przeciwnych należało do posłów PO, w tym lidera Platformy Grzegorza Schetyny.

Wśród parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości od głosu wstrzymał się jedynie Bartosz Kownacki. Pozostałe 225 głosujących opowiedziało się za odwołaniem Pięty.

W głosowaniu wzięło udział w sumie 417 posłów. „Za” było 407, „przeciw” ośmioro posłów Platformy Obywatelskiej, wstrzymało się w sumie siedmioro parlamentarzystów.

Wśród głosujących przeciw znaleźli się: lider PO Grzegorz Schetyna, przewodniczący klubu PO Rafał Grupiński, Marcin Kierwiński, Tomasz Lenz, Czesław Mroczek, Teresa Piotrowska, Kazimierz Plocke i Krystyna Skowrońska.

Głosowanie skomentował na Twitterze szef działu politycznego „Faktu” Mikołaj Wójcik. „Ośmiu orłów w Sejmie przeciwko odwołaniu Pięty z komisji śledczej ds. Amber Gold. Głosowali nie przyjaciele Pięty, a… wierchuszka Platformy ” – napisał.

Zawieszenie Stanisława Pięty

Poseł Pięta w poniedziałek został zawieszony w prawach członka PiS – decyzję w tej sprawie podjął szef partii Jarosław Kaczyński. W konsekwencji Pięta zawieszony też został w prawach członka klubu PiS i zapadła decyzja o wycofaniu go z prac komisji śledczej ds. Amber Gold i sejmowej komisji ds. służb specjalnych.
Decyzje dotyczące Stanisława Pięty podjęte zostały przez władze PiS po tym, gdy dziennik „Fakt” napisał, że poseł miał romans i według gazety obiecywał swojej kochance m.in. załatwienie pracy w PKN Orlen. Według „Faktu” Pięta miał poznać tę kobietę podczas 7. rocznicy katastrofy smoleńskiej 10 kwietnia 2017 roku. Dziennik informował, że kobieta na potwierdzenie swoich relacji z Piętą przekazała swoją korespondencję z komunikatorów internetowych.

Poseł Pięta odnosząc się do tych doniesień, stwierdził, że jest to atak na niego. W rozmowach z mediami zapewniał m.in., że „nie załatwiał” opisywanej w publikacjach pani pracy w PKN Orlen, a relacje z nią nie wychodziły poza „kwestie służbowo-organizacyjno-polityczne”.