Ojciec Tadeusz Rydzyk o ubóstwo raczej nie jest podejrzewany. Co jakiś czas media informują o olbrzymich dotacjach, które wpływają na konto prowadzonej przez niego fundacji. Rydzyk jednak tłumaczy, że nie zawsze tak było. – Myśmy się żywili tylko kanapkami i chlebem – powiedział. Zdradził także, czego się obawia w RODO.

– Jak ktoś ma sukces, to nie ma co zazdrościć – mówił ojciec Tadeusz Rydzyk podczas konferencji „Niepodległość cyfrowa. Elektroniczna komunikacja między państwem a obywatelem”, która odbyła się w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Na konferencji byli m.in. minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro i minister infrastruktury Andrzej Adamczyk.

Na wstępie ojciec Tadeusz Rydzyk mówił o swoich początkach w radiu. – Pamiętam, jak zaczynaliśmy z Radiem Maryja. Chodziłem do biskupów, nie było nic. Naprawdę, jak przyjechałem do Torunia, miałem 80 fenigów – wspominał.

– Miałem wrócić do Niemiec, piękny samochód, Audi 80, czerwony. To mi trochę nie pasowało. Ale jak taki dali… Na benzynę nawet nie miałem, ale Pan Bóg jakoś tak łaskawy był – opowiadał Rydzyk.

– Przedtem jeszcze w Niemczech jeździłem, czy w Austrii, czy Szwajcarii. Szukałem wśród biskupów, czy mi ktoś pomoże. Oni są tacy bogaci, ci Niemcy. Nikt nie dał mi pieniędzy, dawali mi różne dobre rady – tłumaczył. – Przez 2-3 lata to myśmy się żywili tylko kanapkami i chlebem. ludzie nam jedzenie przynosili. Największym bogactwem są ludzie, naród – dodał. W tym kontekście ubolewał nad nazywaniem sympatyków Radia Maryja „moherowymi beretami” i mówieniu o nich z pogardą.

W trakcie swojego wystąpienia powiedział, czego obawia się w związku z wejściem przepisów RODO. – To jest następny przełom. Ja jeszcze nie wszystko rozumiem, czytam o tym RODO i mówię: „Boże, czy coś się tam nie kryje podstępnego” – mówił Rydzyk na konferencji.