Od dłuższego czasu w Polsce zauważyć można sporych rozmiarów owada, wyglądem przypominającego osę lub szerszenia. Po bliższym przyjrzeniu się oczywistym jest jednak, że to żaden z powyższych gatunków. Ten groźnie wyglądający owad to gliniarz naścienny. Skąd się wziął i czy jest groźny dla człowieka?

Ostatnimi czasy w Polsce pojawia się coraz więcej owadów, z którymi do tej pory nie mieliśmy do czynienia. Zauważono już komara tygrysiego, przenoszącego wiele groźnych chorób tropikalnych, czy szerszenia azjatyckiego. Coraz częściej zauważyć też można owada do złudzenia przypominającego osę lub szerszenia.

To gliniarz naścienny (łac. Sceliphron destillatorium), którego charakteryzuje żółta „rurka” łącząca tułów z odwłokiem. Ten smukły owad jest dosyć duży – może mierzyć nawet 3 centymetry długości.

Owad ten dotarł do Polski z Azji. Obecnie gliniarza naściennego najłatwiej spotkać można w Polsce wschodniej i południowej. Entomolodzy [osoby zajmujące się owadami – przyp. red.] przewidują, że w najbliższym czasie jego populacja w Polsce może się zwiększyć.

Owady te najczęściej można zauważyć przy ścianach budynków, oknach czy pod dachami. Niekiedy przebywają na wilgotnym podłożu, zbierając glinę do budowy gniazd.

Choć gliniarz naścienny wygląda groźnie, w przeciwieństwie do osy czy szerszenia nie stwarza zagrożenia dla ludzi. Jego jad działa jedynie na pająki, paraliżując je. Dla człowieka jest nieszkodliwy.

źródło: fakt.pl