Tego księdza pieniądze na pewno nie zaślepiają! Duchowny z Mysłowic-Brzezinki na Śląsku poszukuje parafianina, który wrzucił na tacę dość pokaźną sumę. – Mogło dojść do pomyłki, szukam tej osoby. Chcę się upewnić, że wierny zrobił to z potrzeby serca, a nie przez roztargnienie – mówi proboszcz Parafii Nawiedzenia NMP Andrzej Hoinkis (49 l.).

„Drodzy parafianie, uczestnicy niedzielnej mszy świętej o godzinie 8.00, mam wrażenie, że ktoś pomyłkowo wrzucił do koszyka więcej, niż planował… tak mi się wydaje… Jeśli się komuś to przydarzyło, niech się do mnie zgłosi” – taki wpis proboszcza pojawił się na koncie parafii założonym na Facebooku. Księdza zaniepokoiła kwota, jaka znalazła się na tacy. – Były to dwa poskładane banknoty, jeden był wsadzony do drugiego. Nie chcę mówić, ile to dokładnie było, by nie zgłosił się ktoś, kto nie jest właścicielem tych pieniędzy – wyjaśnia proboszcz. Skąd u duchownego podejrzenie, że to nie hojny gest parafianina, który chciał podziękować za wysłuchanie jego modlitw? – Czwarty rok jestem tutaj proboszczem. Mam doświadczenie. Takie mam też przeczucie, że to pomyłka – wyjaśnia. I choć nie powie tego wprost, to chodzi też o to, że ludzie w okolicy do najzamożniejszych nie należą i nie stać ich na wrzucanie banknotów o wysokich nominałach. Duchowny uważa, że jego gest to coś zupełnie normalnego. Być może te pieniążki są teraz komuś bardzo potrzebne – zamyśla się ksiądz.

źródło: fakt.pl