Nie uwierzycie, kim jest mężczyzna, który rozniósł „Jeden z dziesięciu”. Opadną Wam szczęki

„Jeden z dziesięciu” to według wielu osób najtrudniejszy teleturniej w Polsce. Uczestnicy nie mają dostępu do żadnych kół ratunkowych, a odpowiedzi trzeba udzielić w określonym czasie. Jednak wszystkim opadły szczęki, gdy wyszło na jaw, kim jest ostatni zwycięzca programu.

„Jeden z dziesięciu” emitowany jest od 1994 roku na antenie TVP. Przez ten czas przez studio, gdzie nagrywany jest program przewinęły się tysiące uczestników żądnych zwycięstwa. Jednak postawione przed nimi wyzwanie zdecydowanie nie należy do łatwych. Wszystko dlatego, że pytania zadawane w programie przez Tadeusza Sznuka losowane są dosłownie z każdej dziedziny wiedzy.

Dlatego praktycznie w każdym odcinku możemy znaleźć pytania, na które odpowiedź będzie znało dziecko oraz takie, do których potrzebna jest bardzo specjalistyczna wiedza. Jednak tym razem to nie pytania padające w odcinku wzbudziły największe poruszenie, a tożsamość zwycięzcy programu. Nikt nie spodziewał się, kim tak naprawdę jest.

„Jeden z dziesięciu”: zwycięzca programu zaskoczył wszystkich

Stanisław Alot, bo tak właśnie nazywa się wielki zwycięzca, do programu zgłosił się za namową swojej rodziny, która już dosyć miała tego, że mężczyzna ciągle odpowiada na pytania prowadzącego, siedząc przed telewizorem. Po wielu próbach w końcu się udało, jednak pan Stanisław postanowił zatrzymać to w tajemnicy.

Ostatecznie udało mu się zdobyć, aż 344 punkty wygrywając 50 tysięcy złotych oraz robota kuchennego. Mężczyzna przyznał, że najprawdopodobniej przeznaczy wygraną na podróże.

– Wróciłem akurat w czasie, kiedy żona… oglądała w telewizji „Jeden z dziesięciu”. Wniosłem do mieszkania sporą paczkę, bo jedną z nagród był duży robot kuchenny. Żona zapytała: „A ty skąd?”. „A stamtąd” – pokazałem na telewizor. No i sprawa się rypła – opowiada w wywiadzie Stanisław Alot.

Co więcej, okazuje się, że mężczyzna jest byłym politykiem Akcji Wyborczej Solidarność. Jednak to nie koniec jego zaskakującej przeszłości, ponieważ był on także prezesem ZUS. Gdy wszytko wyszło na jaw, wielu internautów doszło do wniosku, że całość mogła zostać ustawiona i to dlatego pan Stanisław dostał się do programu oraz w nim zwyciężył.

– Patrząc na to, kim był to wcale mnie to jakoś nie dziwi, że wygrał. TVP jest w rękach władzy i każdy to doskonale wie – pisze jeden z internautów.

źródło: pikio.pl