Nie tylko Bieszczady. Oto 3 malownicze szlaki Podkarpacia, które pokochasz!

Rzuć wszystko i jedź w Bieszczady – to już słyszeliśmy. Choć propozycja  jest kusząca, na ten region warto spojrzeć inaczej niż tylko przez pryzmat Bieszczad.

fot. Green Velo

Podkarpacie i okolice to z jednej strony malownicze wsie, z drugiej – piękne pałace. Ale przede wszystkim ludzie – otwarci i życzliwi. To wszystko czyni z regionu miejsce nieco magiczne, nostalgiczne. To też raj dla miłośników natury i rowerzystów. Nie ma chyba lepszej formy zwiedzania Podkarpacia niż właśnie na dwóch kółkach.
Ułatwi nam to niesamowicie rozwinięta sieć szlaków rowerowych.  Łącznie w całym regionie jest ich prawie 7 tysięcy kilometrów! Tym najbardziej znanym jest Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo. Nic dziwnego, 450-kilometrowa trasa zaczyna się magicznie – na Roztoczu. To jedno z tzw. „królestw rowerowych” tego szlaku.

Magiczne Roztocze
Roztocze leży tak naprawdę na granicy województw lubelskiego i podkarpackiego. Od lat niezmiennie izasłużenie cieszy się niesamowitą sławą.

Wypocząć można tu nad Stawami Echo i nad zalewem w Radawie otoczonym rozległymi sosnowymi Lasami Sieniawskimi. Spragnieni sportów wodnych będą zachwyceni.

Przez Roztocze szlak Green Velo biegnie przez szereg malowniczych wsi i miasteczek. Rowerzystów wita Narol z barokowym pałacem Łosiów otoczonym spektakularnym ogrodem włoskim. Kolejnym punktem na naszej trasie będzie urokliwe uzdrowisko Horyniec-Zdrój. Tutaj warto zabawić nieco dłużej. Krążą legendy, że to właśnie tutejsze wody siarczkowe pomagały zachować dobre zdrowie królowej Marysieńce Sobieskiej. Teraz z jej leczniczych właściwości korzystają turyści z całej Polski, ale nie tylko. Ostatnio widać tu coraz więcej turystów z Niemiec, Stanów Zjednoczonych czy Francji.

Pałac Ponińskich w Horyńcu Zdroju

Wyjeżdżając z uzdrowiska, warto zatrzymać się też w Radrużu i Chotyńcu z drewnianymi cerkwiami. Obie zostały wpisane na listę UNESCO. Jadąc dalej wzdłuż granicy z Ukrainą, dotrzemy m.in. do… Wielkich Oczu. Brzmi egzotycznie, a jednak to urokliwa, podkarpacka wieś z całkiem bogatą ofertą turystyczną. To przede wszystkim dwór obronny z XVII wieku i świątynie aż trzech różnych wyznań.

W przedsionku polskich gór
Trzy piękne miasta czekają na nas w kolejnym „królestwie rowerowym”. To Podgórze Karpackie, a w nim stolica województwa – Rzeszów, szczycący się potężnym zespołem pałacowym Łańcut i wielokulturowy Przemyśl, skąd warto ruszyć na wyprawę górskimi trasami w kierunku oddalonych o kilkadziesiąt kilometrów Bieszczadów i Beskidu Niskiego.

Będąc w okolicy Przemyśla, koniecznie zahaczyć trzeba o arboretum w Bolestraszycach i renesansowy zamek Krasickich w Krasiczynie. W rzeczywistości cała okolica pomiędzy Rzeszowem a Przemyślem obfituje w atrakcje i zabytki. Po drodze zobaczymy zamek Kmitów w Dubiecku, cerkwie w Piątkowej i Uluczu, pałac w Boguchwale, a nieco dalej Krosno i nazywany „bramą w Bieszczady” Sanok.

Arboretum w Bolestraszycach

W Rzeszowie trasa biegnie wzdłuż rzeki Wisłok. W stolicy Podkarpacia koniecznie trzeba zajrzeć na rynek, pod którym urządzono podziemną trasę turystyczną, a która objęła 34 piwnice z okresu XV-XX wieku. Długość podziemi wynosi tu 213 metrów, a najniższy punkt trasy przekracza 9 metrów głębokości. W Rzeszowie warto zajrzeć też do Muzeum Dobranocek. To prawdziwy powrót do dzieciństwa. Znajduje się tam znaczna kolekcja lalek i pamiątek związanych z polskimi dobranockami. Będzie m.in. Reksio, Jacek i Agatka, Bolek i Lolek czy Miś Uszatek.

Po tym przyjemnym powrocie do dzieciństwa wsiadamy na rower i kierujemy się na północny wschód. W końcu dotrzemy do Łańcuta. To miasto małe, ale zachwycające. Zobaczymy tu potężny pałac Lubomirskich otoczony parkiem i słynne na cały świat Muzeum Powozów. Robi wrażenie!

Apetyczna dolina Sanu
Kolejnymi punktami na naszej rowerowej mapie będzie Leżajsk i  Sandomierz (już w województwie świętokrzyskim), do którego dojedziemy doliną Sanu. Ziemia Sandomierska i Dolina Dolnego Sanu, bo tak nazywa się to „królestwo”, to też prawdziwe królestwo kulinarne. To między innymi ze względu na całą masę sadów i ogrodów. Tylko w okolicach Sandomierza znajduje się ponad 20 tys. hektarów sadów jabłoniowych, śliwowych, morelowych, brzoskwiniowych i czereśniowych.

Przemierzając region na rowerze, można więc skosztować świeżych lokalnych owoców i przetworów. Znajdzie się też coś dla koneserów win. Ci mogą udać się w podróż Sandomierskim Szlakiem Winiarskim.

Warto wstąpić też do położonego w widłach Tanwi i Sanu Ulanowa. Miasto nazywane niegdyś „małym Gdańskiem” do dziś słynie z tradycji flisackich. Co to takiego? Głównym zajęciem flisaków było spławianie drewna. Ulanowscy flisacy spływali z drewnem nawet do Gdańska. Dziś turyści mogą korzystać z organizowanych spływów galarami. To fantastyczna atrakcja, zwłaszcza, że przygodzie towarzyszą tradycyjne przyśpiewki i kosztowanie lokalnej kuchni, w tym oczywiście tradycyjnego chleba flisackiego ze skwarkami.

Głodni malowniczych pejzaży zajrzą też chętnie w okolice Baranowa Sandomierskiego z zamkiem znanym jako „mały Wawel” czy Zawichostu. Najchętniej turyści podziwiają te okolice z pokładu statku.

Ze szlaku można też zjechać i podbić boczne trasy rowerowe. Bardzo dobrze rozwinięte są pod tym względem okolice Leżajska, Rudnika i Radomyśla nad Sanem, Sandomierza, Opatowa i Klimontowa.

Co jeszcze zobaczysz na szlaku Green Velo na Podkarpaciu i w okolicach?

fot. Green Velo

źródło: radiozet.pl