Tadeusz Cymański wyznał, że skarcił małe dziecko. „Nerwy puściły, dałem …”

Tadeusz Cymański, poseł klubu PiS, wyznał w rozmowie z WP, że dał klapsa maleńkiemu dziecku, które przewijał. – Kiedyś przewijałem dziecko, wierzgało, wierzgało, nerwy puściły, dałem klapsa – powiedział i wywołał spore oburzenie.

Wszystko zaczęło się, gdy podczas rozmowy z dziennikarzem Wirtualnej Polski Tadeusz Cymański został zapytany o sprawę rzecznika praw dziecka. Tydzień temu Mikołaj Pawlak wywołał skandal swoimi wypowiedziami w „Dzienniku Gazecie Prawnej”, w których usprawiedliwiał klapsy dla dzieci – czyli kary cielesne.

– Trzeba rozróżnić, czym jest klaps, a czym jest bicie – stwierdził Mikołaj Pawlak. – Sam z estymą wspominam to, że dostałem od ojca w tyłek – dodał. Powiedział też, że ojciec skarcił go gdy… próbował podpalić brata oblewając mu nogę denaturatem i przykładając do niej ogień. Tutaj przeczytasz o tym więcej.

Teraz do sprawy odniósł się poseł Tadeusz Cymański i wywołał kolejną falę oburzenia. Jego zdaniem trzeba rozróżnić bicie od klapsów, a kto tego nie rozumie powinien „puknąć się w głowę”.

Polityk powiedział też, że trzeba surowo karać tych, którzy dzieci biją. – Bicie, katowanie, znęcanie i dla takich ojców jest więzienie – podkreślił. Ale zaraz dodał: – Gdyby ojciec z grobu wstał, to bym mu rękę, którą dawał klapsy pocałował. Bo rodzic, który kocha dziecko, nie zrobi mu krzywdy.

Cymański powiedział też: – Kiedyś przewijałem dziecko, wierzgało, wierzgało (…) nerwy puściły, dałem klapsa.

Za tę wypowiedź został mocno skrytykowany. – Ktoś, kto nie jest w stanie opanować emocji gdy niemowlę (!!!!) wierzga i je uderza, powinien mocno przemyśleć czy nadaje się do sprawowania jakiejkolwiek władzy, kontaktów z ludźmi. I roli rodzica – napisała Barbara Nowacka.

– Jakaś głupia licytacja kto uderzył mniejsze dziecko? Na Twitterze jakiś koleś się chwali, że już kilka razy dał klapsa 15-miesięcznej córce, teraz polityk publicznie do klapsów dla dziecka z pieluchą. Naprawdę warto to nagłaśniać? – dodała blogerka Kataryna.

źródło: fakt.pl