Najnowszym hitem salonów piękności stały się okłady… z żywych ślimaków!

Maseczki z żywych ślimaków pełzających po twarzy to prawdziwy hit japońskich salonów piękności! Takie zabiegi mają powstrzymać procesy starzenia się skóry oraz poprawić wygląd cery. Sekret ich działania tkwi w śluzie ślimaków.

Ile kobiety są w stanie poświęcić i znieść dla urody? Okazuje się, że bardzo dużo! Najnowszym hitem japońskich salonów piękności stały się okłady… z żywych ślimaków! Brzmi obrzydliwe? Ale za to jak działa! Ponoć zabiegi te powstrzymują procesy starzenia się skóry oraz poprawiają wygląd cery.

W czym tkwi sekret zabiegów?
Sekret zabiegów z wykorzystaniem żywych ślimaków tkwi w składzie ich śluzu. Zawiera on białka, przeciwutleniacze i kwas hialuronowy. Te składniki pozwalają skórze utrzymać właściwe nawilżenie, łagodzą stany zapalne oraz przyspieszają usuwanie martwego naskórka.

Śluz ślimaków pomaga usunąć martwy naskórek, usuwa przebarwienia skóry po oparzeniach słonecznych i nawilża ją. Dzięki temu zabiegowi w 100 proc. czysty śluz ślimaka wnika w skórę – twierdzi pracownica jednego z japońskich salonów w rozmowie z Daily Mail.

Co sądzicie o tym zabiegu? Czy dla urody potrafiłybyście powstrzymać obrzydzenie przed ślimakami pełzającymi po twarzy?

 

źródło: glamki.se.pl