„Młody ksiądz” z Otwocka obejrzał zwiastun „Kleru”. Na mszy przeprosił parafian

O zwiastunie „Kleru” od kilku dni jest głośno. Jeden z księży posługujących w Otwocku obejrzał go i postanowił na mszy przeprosić parafian za sytuacje, w których mogli się zetknąć z „pazernością” duchownych. Świadkiem jego słów był Szymon Hołownia.

„Przypuszczam, że zwiastun filmu ‚Kler’ (w wersji z większą ekspozycją osobistych zakątków pani Joanny Kulig albo z ekspozycją mniejszą) widzieli już prawie wszyscy. Dzisiaj na porannej Mszy w otwockim kościele p.w. św.

Teresy od Dzieciątka Jezus jeden z księży nawiązał do tematu tuż przed rozesłaniem” – czytamy we wpisie Szymona Hołowni.

Katolicki publicysta przyznaje, że miał złe przeczucia. „Oho, pomyślałem, zaraz będzie jazda, że atak na Kościół, że ‚kamienują kapłanów!'” – wyjaśnia. „A tu – psikus – nie” – dodaje.

Młody ksiądz powiedział, że „antyklerykalny” kolega przesłał mu zwiastun filmu, w którym „Kościół instytucjonalny jawi się jako maszynka do tłuczenia hajsu na milion sposobów”.

Przypuszczam, że zwiastun filmu "Kler" (w wersji z większą ekspozycją osobistych zakątków pani Joanny Kulig albo z…

Опубліковано Szymon Hołownia П'ятниця, 10 серпня 2018 р.

„I że on chciał, jako ksiądz, uderzyć się we własne piersi, przeprosić za siebie i przeprosić wszystkich, którzy w naszym Kościele z księżmi prezentującymi takie podejście się zetknęli. I że ma nadzieję, że w tej parafii z pazernością czy cennikami nikt się nigdy nie spotkał” – opisuje Hołownia.

Kościół to „kler” i wierzący. Nie „punkt dystrybucji usług”

Publicystę zachwyciła pokora kapłana. „Ja wiem, że temu młodemu księdzu, po tym co dziś usłyszałem, gdyby potrzebował, dałbym wszystko, co tylko bym mógł” – zapewnił.

I dodał, że „możemy sobie pitolić, ile chcemy o tym, że nam spadają powołania i pustoszeją parafie”, ale to nic nie da, jeśli najpierw Kościół nie zrozumie, że „traci realne zasoby”, gdy np. toną łodzie z uchodźcami.

„Jest przykazanie kościelne: troszczyć się o potrzeby Kościoła. O troskę tu chodzi. Gdy się o kogoś troszczę, nie wyznaczam kwot, gdy ktoś potrzebuje troski ode mnie – też nie musi ich wyznaczać, sam wiem, co mam robić.

Tylko żeby tak się stało, znów musielibyśmy zobaczyć w sobie rodzinę, nie tłum, dom, nie punkt dystrybucji usług religijnych” – twierdzi Hołownia.

Share