Bartłomiej M. (29 l.) na wolności! Były rzecznik MON i bliski współpracownik Antoniego Macierewicza (71 l.) ostatnich kilka miesięcy spędził w areszcie w Tarnowie. Przez ten czas schudł kilkanaście kilogramów i… pracował jako więzienny bibliotekarz.

Misiek wyszedł zza krat! Wczoraj były rzecznik MON po wpłaceniu 100 tys zł poręczenia miał opuścić areszt, ale Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu złożyła zażalenie na decyzję sądu w tej sprawie. Niedługo później poręczenie od rodziny Bartłomieja M. zostało jednak przyjęte. – Sąd odmówił wstrzymania wykonania, jest przyjęty od ojca pana Bartłomieja protokół poręczenia – powiedział nam mec. Luka Szaranowicz. Mecenas zapewnił nas, że wczoraj około godz. 16 Bartłomiej M. opuścił areszt. Jak żyło się Miśkowi za kratami? Schudł i znalazł w areszcie całkiem przyjemną fuchę! Został bibliotekarzem.

– Mój klient mocno zeszczuplał, zrzucił kilkanaście kilogramów. To jest kwestia stresu, taka prawda. Pracował w bibliotece, wydawał książki. To dało mu dość fajny dystans do tego wszystkiego… I patrzy na świat nieco inaczej. Wykonywał obowiązki które były mu przekazywane. Miał co robić w bibliotece – mówi nam mec. Luka Szaranowicz, pełnomocnik Bartłomieja M. Przypomnijmy, że prokuratura zarzuca Bartłomiejowi M. przekroczenie uprawnień i działanie na szkodę Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Według śledczych M. wraz z byłą pracownicą MON Agnieszką M. doprowadził do wyrządzenia szkody spółce w wysokości prawie pół miliona złotych. To nie wszystko, bo Bartłomiej M. wraz z byłym posłem PiS Mariuszem K. (41 l.) usłyszeli także zarzut „powoływania się wspólnie i w porozumieniu na wpływy w instytucji państwowej i podjęcia się pośrednictwa w załatwieniu określonych spraw celem uzyskania korzyści majątkowej w kwocie ponad 90 tys zł”.

Po wyjściu z aresztu były rzecznik MON od razu uaktywnił się w sieci. Zamieścił wpis na Twitterze, w którym dziękuje „za wszystkie wyrazy wsparcia i modlitwy”. Zapewnił także, że udowodni swą niewinność przed sądem. Popisał się też oczytaniem, co jest zapewne wynikiem pracy w bibliotece…

Bardzo dziękuję za wszystkie wyrazy wsparcia i modlitwy!!! Jestem pewny, że udowodnię swoją niewinność przed Sądem. Tymczasem… carpe diem! 🙂

Ps. Nazywam się Misiewicz, Bartłomiej Misiewicz. A nie Bartłomiej M… ;)— Bartłomiej Misiewicz (@MisiewiczB) 27 czerwca 2019

źródło: se.pl