Prowadząca show „Sanatorium miłości”, Marta Manowska (35 l.), nie kryje, że wyobrażała sobie inne zakończenie tej historii.

To miał być triumf „Sanatorium miłości”. Wszyscy z niecierpliwością czekali na ślub Marka Jarosza (65 l.) i Małgorzaty Zimmer (62 l.). Tymczasem para rozstała się już w kwietniu, ale długo kryła ten fakt przed uczestnikami show i prowadzącą Martą Manowską.

Dopiero dla nas była stewardesa zdobyła się na szczerość dotyczącą jej relacji z przedsiębiorcą budowlanym.

„Rozstanie było moją decyzją. Marek to dobry człowiek, ale mamy różne temperamenty i obawiałam się, że w przyszłości nie będziemy mogli się porozumieć. Przeżyłam już jedno rozczarowanie, jakim był rozwód. Na kolejne nie mam sił” – tłumaczy w rozmowie z „Na Żywo”.

Małgorzata postanowiła teraz skupić się na dzieciach. W grudniu jedna z jej córek urodziła bliźniaczki, a druga za kilka dni przyleci ze Stanów Zjednoczonych do Polski z mężem i dwiema córeczkami.

„Mamy w planach spotkania rodzinne i wycieczki, bardzo się za sobą stęskniłyśmy” – mówi tygodnikowi kuracjuszka.

Markowi życzy jak najlepiej i zachęca go, by chodził na randki i nie tracił nadziei, że spotka miłość. Przyjaźń też raczej nie jest im pisana… Jak udało nam się dowiedzieć, urażony mężczyzna przestał odzywać się do Małgosi.

Nie złożył jej nawet życzeń na święta. Opuszczonego biznesmena pocieszają uczestniczki show. Wiesia umówiła go na randkę ze swoją koleżanką, ale co z tego wyniknie czas pokaże.

„Zawsze serdecznie przywitam się z Markiem i nie mam zamiaru go unikać, ale chcę mężczyzny, którego nie będę zmieniać” – kończy Małgosia.

Rozczarowania takim finałem związku kuracjuszy nie kryje Manowska. Liczyła na to, że parę połączyła prawdziwa miłość. Ale czas pokazał, że tylko ona znalazła uczucie w „Sanatorium miłości”. Zakochała się w Adamie, dźwiękowcu, z którym pracowała na planie.

źródło: pomponik.pl