Marta Kaczyńska tym razem specjalistką od języka. Wyjaśniła, co oznacza „cyc”

Marta Kaczyńska dała się poznać jako specjalistka w zakresie prawa. Okazuje się jednak, że nie jest to jedyna umiejętność córki Lecha Kaczyńskiego. Ostatnio wypowiedziała się w kwestiach językowych i wyjaśniła, co oznacza słowo „cyc”. Jego znaczenie zaskoczy wiele osób.

Marta Kaczyńska jest nie tylko prawniczką i zapaloną fotografką. Córka Lecha Kaczyńskiego regularnie pisze felietony do prawicowego tygodnika „Sieci”. W swoich tekstach porusza ważne społecznie tematy, a wśród nich zajmowała się między innymi emancypacją kobiet i katastrofą smoleńską. W jednym z materiałów, które Kaczyńska przekazała redakcji, znalazły się interesujące informacje na temat kobiecych piersi.

Popularna prawniczka podeszła do tematu w nieoczywisty sposób. O kobiecych piersiach napisała z perspektywy językoznawczej. Postanowiła wyjaśnić czytelnikom, co w dawnych czasach oznaczało słowo „cyc”, które dziś może być odbierane jako wulgarne i obraźliwe.

Marta Kaczyńska fascynuje się językiem polskim. W ostatnim felietonie wzięła się za etymologię

Inspiracją do językowych rozważań Marty Kaczyńskiej okazała się śmierć projektanta mody, artysty i fotografa Karla Lagerfelda. Aby upamiętnić tę wyjątkową osobistość Marta Kaczyńska poświęciła swój najnowszy felieton tematowi mody. Nie zamierzała jednak poprzestać na banałach i sięgnęła do fachowej literatury. Dzięki niej czytelnicy mieli okazję poznać interesujące fragmenty wydanego w 1962 roku „Słownika mody”.

Okazuje się, że w tym fachowym słowniku znalazło się wiele wyrażeń, które dziś mają zupełnie inne znaczenie. Popularne imię „Amelka” było niegdyś określeniem damskich pudełeczek. Z kolei „bulion” nie był jedynie bazą dla wielu zup. Specjaliści w dziedzinie mody określali tą nazwą ozdoby w formie grubych, nałożonych na materiał srebrnych i złotych nici.

Kaczyńska wyjaśnia znaczenie słowa „cyc”. To zaskoczy bardzo wiele osób

Na tym językowe rozważania się nie skończyły. Marta Kaczyńska odnalazła we wspomnianej pozycji książkowej słowo „cyc”. Autorka felietonu postanowiła przybliżyć je czytelnikom. Dziś ten wyraz bywa używany jako nieco wulgarne lub humorystyczne określenie kobiecych piersi. W czasach panowania króla Stanisława Augusta Poniatowskiego słowo to miało zupełnie inne znaczenie niż obecnie.

– Brzmiący dziś nieco wulgarnie „cyc” to bawełniana tkanina, która za panowania króla Stasia była często używana do szycia sukienek, firanek lub do tapicerowania mebli – wyjaśniła Marta Kaczyńska w swoim tekście.

Jak widać córka Lecha Kaczyńskiego pasjonuje się nie tylko prawem i fotografią, ale również językowymi niuansami. Felietony są dla niej doskonałą okazją, aby dać temu upust.

źródło: pikio.pl