Marian Janicki: Katarzyna Tusk miała minimalną, prewencyjną ochronę

Były szef BOR Marian Janicki przyznał, że BOR nie ochraniało syna Donalda Tuska, Michała. Natomiast ochronę zapewnioną miała Katarzyna Tusk.
Był szef BOR odniósł się do wtorkowego przesłuchania przed komisją ds. Amber Gold. Jej przewodnicząca Małgorzata Wassermann pytała, czy dzieci Donalda Tuska był objęte ochroną BOR. Marian Janicki w TVN24 mówił, że Michał Tusk nie był w zainteresowaniu BOR. Jak wyjaśniał, syn premiera ma własną rodzinę i nie znajduje się na liście osób objętych ochroną państwa.

Inaczej sytuacja wyglądała z ochroną Katarzyny Tusk. – Córka pana premiera jest i była piękną kobietą. Przebywała, jak każda młoda dziewczyna, w swoim środowisku, chodziła na koncerty. Podjęliśmy decyzję (z szefem MSW – przyp. red.), że będzie to absolutnie minimalna, prewencyjna ochrona – powiedział Marian Janicki w TVN24.

Marian Janicki o sytuacji w SOP

Były szef BOR Marian Janicki odniósł się też do sytuacji w następczyni Biura, czyli Służbie Ochrony Państwa. – Kierownictwo resortu zaufało jednemu człowiekowi. Jest nim Andrzej Pawlikowski, który wyrzucił lub zmusił do odejścia najbardziej wartościowych ludzi – stwierdził były szef BOR.
– Dzisiaj wyszkoleni za miliony złotych kierowcy pracują nie z najważniejszymi ludźmi w państwie, ale z najbogatszymi. I ci kierowcy się z tego cieszą – dodał.
Marian Janicki przypomniał, że po pierwszym wypadku prezydenta Andrzeja Dudy był obwiniany o złą sytuację w BOR. – Oskarżano mnie, że sam zakładałem opony w samochodzie prezydenta. Ale po moim odejściu z BOR te opony były trzy razy wymieniane. Wszystko, co było źle, było moją winą, ale teraz już się tak nie da mówić – stwierdził.
Jak dowiedziała się w maju Wirtualna Polska, w grupie kierowców wożących premiera Mateusza Morawieckiego są kierowcy z 7, 15 i 16 miesiącami stażu oraz jednym szkoleniu z jazdy w kolumnie.