To był jeden z najbardziej koszmarnych momentów w życiu gwiazdy i jej rodziny. I choć minęło już kilka tygodni, Dominika Figurska-Chorosińska (40 l.) wciąż mówi o tym wydarzeniu z drżeniem w głosie.

W leniwe, sobotnie przedpołudnie aktorka zajmowała się przygotowaniem obiadu dla piątki swoich dzieci. Nagle tuż obok niej pojawił się zapłakany, siedmioletni Piotruś.

– Mamusiu, nic nie widzę! – krzyczał przerażony chłopiec. Dominika nie straciła zimnej krwi. – Natychmiast zabrałam synka do samochodu i popędziliśmy do warszawskiego szpitala dziecięcego przy ul. Kopernika. – opowiada „Na Żywo” Chorosińska. Tam Piotruś przeszedł kompleksowe badania. Wówczas lekarze odkryli przyczynę nagłej utraty wzroku.

– Okazało się, że wywołało ją bezobjawowe zapalenie płuc! Bałam się, że już nigdy nie będzie widział, ale lekarze zrobili wszystko, co w ich mocy, i pod koniec dnia stan mojego synka zaczął się poprawiać – mówi aktorka.

Dominika czuwała przy łóżku dziecka. Wkrótce dołączył do niej mąż – Michał Chorosiński, który tego dnia pracował z dala od domu. Chłopiec musiał zostać w szpitalu na obserwacji przez kilka dni.

– Na szczęście mogę liczyć na babcie i na moje córeczki Nastazję i Matyldę. Są tak wychowane, że opiekują się młodszymi braćmi i potrafią zrobić przy nich niemal wszystko. To jest zaleta licznej, wspierającej się rodziny – mówi Figurska-Chorosińska „Na Żywo”.

Dzieci są dla Dominiki i Michała całym światem. To dla nich siedem lat temu pokonali poważny kryzys małżeński i umocnili swoją wiarę. Dziś układa im się doskonale. Dominika częściej niż aktorką jest prezenterką telewizyjną i radną mazowieckiego samorządu. Z kolei Michał został ostatnio gwiazdą popularnego serialu „Lombard, życie pod zastaw”.

– Codzienność bywa jak pełen zwrotów akcji film. Jestem wdzięczna lekarzom i nie życzę nikomu takich doświadczeń – przyznaje Dominika.

źródło: pomponik.pl