Magdalena Adamowicz powiedziała, dlaczego nie chciała widzieć Dudy i Morawieckiego

Mocne słowa wdowy po zmarłym tragicznie prezydencie Gdańska. Magdalena Adamowicz w wywiadzie dla „Newsweeka” przyznaje, że miała wątpliwości, czy prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki powinni uczestniczyć w pogrzebie jej męża.

– Prawdę mówiąc, miałam wątpliwości, czy oni tam w ogóle powinni być. Dałam sygnał, że nie chcę ich w zasięgu swojego wzroku, że nie życzę sobie nikogo z rządu – mówi w „Newsweeku” Magdalena Adamowicz. Dlaczego nie chciała widzieć Dudy i Morawieckiego? – Bo to dla mnie był szczyt hipokryzji. Bo to są ludzie, którzy reprezentują wszystko to, co jest zaprzeczeniem tego, w co wierzył Paweł. Nie będę mówić, co o nich mówił Paweł – stwierdza.

Czy wdowa czuła presję w związku z tym, że w Bazylice Mariackiej obecnych było czterech byłych i obecnych prezydentów, kilkunastu premierów, cała Polska patrzyła? – W ogóle tak o tym nie myślałam. Myślałam, że muszę być twarda, muszę mieć siłę, żeby wyjść i pożegnać Pawła. I tę siłę miałam – mówi. Magdalena Adamowicz wyznaje, że najtrudniejszy był dla niej moment, kiedy urnę z prochami jej męża wstawiono do wnęki w bocznym ołtarzu.

O tym, dlaczego rodzina Pawła Adamowicza odrzuciła pomysł, by pogrzeb miał charakter państwowy, mówił również brat zabitego przez nożownika prezydenta Gdańska. Jak wyjawił Piotr Adamowicz, początkowo w ogóle nie chciał pogrzebu oficjalnego, tylko prywatny, dla znajomych i rodziny. Zmienił jednak zdanie. – Zwrócono mi jednak uwagę, że Paweł nie był postacią tuzinkową, wszak 20 lat był prezydentem Gdańska, wiele rzeczy zrobił dla miasta. Szybko to zrozumiałem – stwierdził w rozmowie z Onetem.

Pytany, kto proponował zorganizowanie pogrzebu państwowego, poinformował, że premier „sondował” taką możliwość. Odpowiedź rodziny była jednak zdecydowana: nie. Piotr Adamowicz zdradził również szczegóły swojej rozmowy z Mateuszem Morawieckim we wtorek, 15 stycznia. – Złożył mi kondolencje, a ja podziękowałem za to, że Kancelaria Premiera zorganizowała transport dla żony i córek Pawła (z Londynu, gdzie Magdalena i Antonina Adamowicz wylądowały wracając z USA – przyp. red.). To było bardzo ważne, gdyż bez tego musiałaby czekać w Londynie sześć godzin na samolot do Gdańska. A Paweł nie miał czasu – zauważył Piotr Adamowicz.

– Już wtedy podjęliśmy decyzję, że organizatorem pogrzebu jest miasto w porozumieniu z rodziną. Prosiłem premiera, żeby pogrzeb był godny, ale skromny. Żadna kompania reprezentacyjna, skromna asysta wojskowa. Tych rozmów było potem kilka, ale to, co ustaliliśmy w pierwszej zostało dotrzymane. Podczas mej pracy jako dziennikarz miałem kontakty z kancelariami wszystkich prezydentów i większości premierów. Mogę powiedzieć, że działania KPRM Morawieckiego to pełen profesjonalizm – podkreślił Piotr Adamowicz.

Brat zabitego prezydenta Gdańska zdradził w wywiadzie, że jego ojciec, który nie jest sympatykiem PiS uznał, że przyjmie kondolencje od premiera. – Zaaranżowałem im krótkie spotkanie po ceremonii pogrzebowej. Nie chciałem ostentacji, gdyż ludzie zgromadzeni w kościele mogliby zareagować alergicznie – wyjawił.

Magdalena Adamowicz w wywiadzie dla „Newsweeka” przyznaje, że miała wątpliwości, czy prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki powinni uczestniczyć w pogrzebie jej męża

– Prawdę mówiąc, miałam wątpliwości, czy oni tam w ogóle powinni być. Dałam sygnał, że nie chcę ich w zasięgu swojego wzroku, że nie życzę sobie nikogo z rządu – mówi w „Newsweeku” Magdalena Adamowicz

Dlaczego nie chciała widzieć Dudy i Morawieckiego? – Bo to dla mnie był szczyt hipokryzji. Bo to są ludzie, którzy reprezentują wszystko to, co jest zaprzeczeniem tego, w co wierzył Paweł. Nie będę mówić, co o nich mówił Paweł – stwierdza

O tym, dlaczego rodzina Pawła Adamowicza odrzuciła pomysł, by pogrzeb miał charakter państwowy, mówił również brat zabitego przez nożownika prezydenta Gdańska

Jak wyjawił Piotr Adamowicz, początkowo w ogóle nie chciał pogrzebu oficjalnego, tylko prywatny, dla znajomych i rodziny

źródło: fakt.pl