Londyn prześwietla rosyjskich bogaczy. Abramowicz nie mógł świętować sukcesu swoich piłkarzy

Kapitał rosyjski przeszkadza Wielkiej Brytanii w przeciwdziałaniu agresywnej polityce Rosji. Londyn stara się temu zaradzić. To może tłumaczyć nieobecność Romana Abramowicza na trybunach, gdy jego drużyna zdobywała piłkarski puchar Anglii.

Rosyjski miliarder chętnie zasiada na trybunach londyńskiego klubu piłkarskiego Chelsea F.C., który kupił 15 lat temu i uczynił potęgą liczącą się w Europie. Tym bardziej rzucała się w oczy nieobecność Romana Abramowicza na stadionie Wembley, gdy jego drużyna, po jednobramkowym zwycięstwie nad Manchesterem United, sięgnęła po puchar Anglii.

Formalnie są to kłopoty wizowe, ale problem może być znacznie głębszy. Wiza biznesowa, którą posługiwał się Abramowicz wygasła 3 tygodnie temu, a on sam musiał wrócić do Rosji na pokładzie swojego prywatnego Boeinga 767. Oficjalnie Londyn nie odmówił miliarderowi wizy, a jedynie zwleka z wydaniem nowej.

Anglicy prześwietlają rosyjskich bogaczy

Biznesmen do tej pory posługiwał się dokumentem przysługującym zagranicznym inwestorom dysponującym kapitałem wynoszącym ponad 50 tys. funtów. Wizy tego rodzaju posiada ok. 700 Rosjan. Minister spraw wewnętrznych Amber Rudd już w marcu zapowiadał, że brytyjski rząd przyjrzy się wszystkim posiadaczom tych wiz.

Komisja spraw zagranicznych brytyjskiego parlamentu zbadała rosyjskie inwestycje na Wyspach. Parlamentarzyści doszli do wniosku, że wartość aktywów kupionych przez Rosjan i ilość brudnych pieniędzy pranych przez instytucje finansowe w City utrudnia walkę z agresywną polityką Kremla.

– Nic nie tłumaczy przymykania przez Wielką Brytanię oczu na wykorzystywanie przez kleptokratów, skorumpowanych przywódców, prezydenta Putina i ludzi łamiących prawa człowieka, którzy wykorzystują pieniądze prane w Londynie do korumpowania naszych przyjaciół, osłabiania sojuszników i podważania zaufania do naszych instytucji – powiedział Tom Tugendhat, przewodniczący komisji.

Polityk uważa, że Londyn powinien zaostrzyć przepisy umożliwiające Rosjanom emisję obligacji pozwalających omijać sankcje finansowe. Według Narodowej Agencji ds. Przestępczości, setki miliardów funtów są co roku prane w Wielkiej Brytanii, a Rosja wiedzie prym w tym procederze.

Uległość wobec Putina uratowała oligarchę

Majątek Romana Abramowicza szacowany jest na 9,3 mld. funtów. Rosyjski oligarcha, który zrobił fortunę na prywatyzacji sowieckiego majątku na początku lat 90. ubiegłego wieku jest, m.in., właścicielem największego w Rosji koncernu stalowego.

Miliarder nie przeciwstawił się też skupieniu kontroli nad rosyjskim sektorem energetycznym w rękach rządu i w 2005 r. sprzedał państwowemu Gazpromowi udziały w spółce Sibneft. Współfinansował też przygotowania do zimowych igrzysk olimpijskich w Soczi w 2014 r.

Klub piłkarski Chelsea kupiony w 2003 r. sprawia wrażenie zabawki w porównaniu z gigantycznymi interesami Abramowicza. Miliarder znany jest też z zamiłowania do luksusu. Mieszka w wartym 90 mln. funtów domu przy najdroższej ulicy Londynu, Kensington Palace Gardens, nazywanej Ulicą Miliarderów. Posiada też jeden z największych i najdroższych jachtów na świecie.

Prezydent Putin móg liczyć na Romana Abramowicza, gdy ten był jeszcze gubernatorem dalekiej Czukotki

W ciągu ostatnich lat wielu oligarchów wypadło z łask prezydenta Władimira Putina. Jednym z najgłośniejszych przypadków była historia Borysa Berezowskiego, który wszedł w konflikt z Kremlem i schronił się w Wielkiej Brytanii.

W 2013 r. zwłoki miliardera znaleziono w jego angielskim domu. Okoliczności śmierci do dzisiaj nie zostały w pełni wyjaśnione. Michaił Chodorkowski, inny oligarcha, który odważył się krytykować Putina, spędził 10 lat w kolonii karnej i stracił większość majątku
.
Roman Abramowicz, który uniknął tego losu, uważany jest za wiernego sojusznika Władimira Putina. Z tego powodu mógł trafić pod lupę Brytyjczyków, którzy podejmują coraz bardziej zdecydowane działania celu ograniczenia wpływów Kremla.