Kupujesz żywego karpia. Możesz pójść do więzienia

Znęcanie się nad zwierzętami to przestępstwo. Można za nie uznać przetrzymywanie żywych ryb w torbach foliowych, bez wody, gdzie nie mogą oddychać. Do odpowiedzialności karnej można pociągnąć nie tylko sprzedawców i właścicieli sklepów, ale również klientów transportujących karpia w niewłaściwy sposób – ostrzega ekspert.

Karpie to zwierzęta, które podlegają ochronie prawnej. Nie można się nad nimi znęcać ani sprawiać im niepotrzebnego bólu i cierpienia. Dlatego sprzedaż żywych karpi przed Świętami powinna odbywać się z zachowaniem odpowiednich standardów. Ryb nie może być zbyt dużo w zbiorniku z wodą, nie można też zawijać żywych ryb w szczelne torby foliowe. Konsekwencje mogą być poważne.

– Zarówno sprzedawcom, jak i kupującym grozi kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. W przypadku szczególnego okrucieństwa może to być kara do 3 lat więzienia, choć z takimi sytuacjami akurat w przypadku karpi raczej nie mamy do czynienia – mówi w rozmowie z Wirtualną Polską adwokat Karolina Kuszlewicz, autorka bloga „W imieniu zwierząt i przyrody – głosem adwokata”. Oprócz tego może zostać zasądzona konieczność wpłaty od 500 zł do nawet 100 tys. zł na rzecz ochrony zwierząt.

Jak podkreśla ekspertka znęcanie się nad zwierzętami to przestępstwo, a nie karane mandatem wykroczenie, a kwestia złego przetrzymywania i transportu ryb została wprost wymieniona w ustawie. Niestety, jak podkreśla w przypadku karpi trudno jest wyegzekwować nawet podstawowe prawa ochrony zwierząt, a nawet zdarza się, że policjanci odmawiają interwencji po zgłoszeniu.

Posłowie domagają się kontroli sklepów

W sprawie karpi wypowiedzieli się również posłowie. Spotkanie Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt zakończyło się wnioskiem do Głównego Lekarza Weterynarii o przeprowadzenie planowych kontroli w sklepach wielkopowierzchniowych. Mieliby brać w nich udział także policjanci.

Anna Plaszczyk z Fundacji Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva! na posiedzeniu zespołu poinformowała, że kontrole fundacji wykazały, że 80 proc. sklepów sprzedających żywe karpie oferowało ich sprzedaż w plastikowych torbach bez wody, a 30 proc. sklepów zaobserwowano przypadki, gdy pracownicy wrzucali żywe karpie do pojemników i na podłogę. W 51 proc. sklepów stwierdzono z kolei ranne karpie, a w 31 proc. martwe karpie stwierdzono w zbiornikach z żywymi rybami. Według fundacji Viva! w 50 proc. stłoczenie karpi w pojemnikach było duże lub bardzo duże, a w 33 proc. sklepów podnoszono ryby za skrzela i płetwy. Jak dodała Plaszczyk, tylko w okresie przedświątecznym sprzedaje się w Polsce ok. 9 mln karpi.

– Tradycja sprzedaży żywych ryb na Wigilię została wymyślona i wprowadzona w życie przez władze PRL w latach 50. XX wieku i to nigdy nie była tradycja katolicka. Należy pamiętać, że to nie ma nic wspólnego z tradycyjnymi polskimi świętami Bożego Narodzenia – powiedziała Plaszczyk. Dodała, że wynikało to z tego, że w latach 50. Polacy nie mieli w domach lodówek.

Przedstawiciel biura prewencji Komendy Głównej Policji kom. Piotr Lubaszko mówił z kolei, że policja potrzebuje przede wszystkim fachowej informacji dotyczącej tego, czy warunki, w których są trzymane karpie, są faktycznie warunkami, które wyczerpują znamiona przestępstwa. Zaproponował, by w kontrolach sieci handlowych brały udział również instytucje, które pomogłyby w ocenie tych warunków.

Źródło: fakt.pl

Share