W zeszłym tygodniu media obiegła szokująca informacja, że jeden z najbardziej rozpoznawalnych księży archidiecezji łódzkiej ks. Michał Misiak został wykluczony z Kościoła katolickiego. Komunikat w tej sprawie wydała w piątek łódzka kuria metropolitalna, ale nie podała powodów nałożenia ekskomuniki. Teraz zrobił to sam zainteresowany. O przyczynach opowiedział na filmiku opublikowanym na swoim koncie na Facebooku.

Ksiądz Misiak to jeden z najbardziej rozpoznawalnych duchownych w archidiecezji łódzkiej. Znany jest z niekonwencyjnych działań. Przed laty zorganizował m.in. Chrystotekę – imprezę, podczas której młodzi ludzie mogli posłuchać muzyki, potańczyć, pobawić się, a także wyspowiadać. Był twórcą chrześcijańskiej szkoły tańca Dance Hope, w której uczyli się przede wszystkim młodzi ludzie z trudnych środowisk. Nocą spacerował po ulicach centrum Łodzi i spowiadał. Walczył przeciwko dopalaczom, poszedł z kolędą do agencji towarzyskiej.

Ksiądz Misiak wydalony z Kościoła

W piątek łódzka kuria metropolitalna wydała komunikat, w którym poinformowała, że ks. Misiak na mocy kanonu 1364 par. 1 Kodeksu prawa kanonicznego zaciągnął karę ekskomuniki i został usunięty z urzędów kościelnych. Zostało mu też odebrane prawo odprawiania mszy świętej, udziału w jakichkolwiek innych obrzędach kultu, sprawowanie sakramentów i sakramentaliów oraz przyjmowanie sakramentów, sprawowanie urzędów kościelnych, posług i jakichkolwiek innych zadań bądź wykonywanie aktów rządzenia. W konsekwencji otrzymał zakaz noszenia stroju duchownego, także liturgicznego.

Kuria nie podała powodów nałożenia ekskomuniki. Teraz zrobił to sam zainteresowany na filmiku umieszczonym na swoim koncie na Facebooku.

Ksiądz Misiak o powodach ekskomuniki

Okazuje się, że powodem miało być przyjęcie przez niego powtórnego chrztu z rąk protestanta, a także chęć posiadania żony.

– Tu nie chodzi o jakiś chrzest, tu nie chodzi o wystąpienie z Kościoła Katolickiego. Ja Kościół Katolicki kocham a na dobrą sprawę z żadnego Kościoła nie zostałem usunięty, jestem w Kościele, kocham Kościół – powiedział Michał Misiak.

Duchowny wyznał, że przyjął chrzest w Izraelu z ręki poznanego kilka dni wcześniej protestanta.

– Pojechaliśmy nad Jordan i przyjąłem chrzest tak, jak przedstawia go Biblia, czyli w celu opowiedzenia się za Jezusem. Nie miałem intencji zmiany Kościoła ani nie zgłębiałem aspektu prawnego tego wydarzenia – tłumaczy.

„Mówiłem, że sobie nie radzę”

Misiak wyznał również, że przez lata narastał w nim „konflikt między życiem w celibacie, a pragnieniem serca, pragnieniem dobrym, pragnieniem nie związanym z seksualnością, ale troski o kobietę, walki o nią”.

– Walczyłem mocno, jeździłem do biskupa, mówiłem, że sobie nie radzę, że się zakochałem, on mnie przenosił na następną parafię, potem znowu przychodziła przyjaźń, czysta, bez współżycia. To nie jest tak, że każdy, kto jest powołany do służby bożej, musi żyć w celibacie. To nie jest prawo Boże, to jest prawo ludzkie – podkreślił.

Duchowny uważa, że Bóg go uratował przed tym, co miałoby być za parę lat.

– Może przed depresją, smutkiem, może bym grzeszył, może miał dziecko – zastanawia się Misiak.

Duchowny zaznaczył również, że nie ma jeszcze kandydatki na żonę i wie, że znalezienie jej nie będzie proste.

– Jestem samotny, wróciłem i nikt tu na mnie nie czeka – mówi Misiak. Przyznał również, że doskwiera mu brak sakramentów.

źródło: fakt.pl