Wizerunek królowej Elżbiety II (93 l.), który często pojawia się w mediach, pokazuje ją jako osobę oschłą, często nieczułą na inne osoby, pozbawioną emocji. Niejednokrotnie wynika to z tego, że królowa, niczym wytrawny polityk, musi zachować w wielu sytuacjach pokerową twarz. Po prostu nie wypada okazywać jej publicznie uczuć. Prawda jednak, jak to zwykle bywa, jest zgoła inna.

Niedawno zmarła Annette Wilkin (†72 l.). Dla królowej to wielki cios. Kobieta pracowała w zamku Windsor od 1974 roku. Zaczynała, dość skromnie, jako pokojówka. Pod koniec swojego życia pełniła już zaszczytną funkcję głównej gosposi, której podlegały inne służące pracujące w Pałacu Buckingham. Zarządzała także rezydencją Berkshire.

Nie jest tajemnicą, że panna Wilkin (w poświęceniu dla pracy i królowej nigdy nie założyła rodziny) należała do jednej z ulubionych pracownic Elżbiety II. Miała opinię oddanej jej bez reszty. Królowa obdarzyła ją swoją przyjaźnią. Jej śmierć bardzo ją poruszyła.

Po jej śmierci prasa dyskutowała nad kwestią złamania protokołu, którego królowa dopuściłaby się, uczestnicząc w pogrzebie służącej.

Zgodnie z królewską etykietą członkowie rodziny królewskiej mogą brać udział tylko w uroczystościach pogrzebowych bliskich, przyjaciół oraz zagranicznych monarchów. Brytyjskie media podkreślają, że do tej pory królowa była bardzo rygorystyczna w kwestii przestrzegania tradycji. Często podkreśla się, że w Pałacu Buckingham obowiązuje zasada – dobra płaca za dyskrecję oraz uszanowanie dworskiej etykiety.

Bonusy na jakie mogą liczyć pracownicy to darmowe mieszkanie, pensja przekraczająca w przeliczeniu 100 tysięcy złotych rocznie. Do tego 30 dni płatnego urlopu. Od pracowników oczekuje się w zamian bezwzględnej lojalności. Niejednokrotnie dodaje się, że dodatkową korzyścią jest przebywanie w bezpośrednim otoczeniu rodziny królewskiej.

Nie oznacza to jednak zawierania bliskich przyjaźni i pogłębionych relacji. Annette Wilkin już pięć lat temu postanowiła przejść na emeryturę, ale królowa nie zgodziła się na to, żeby kobieta zniknęła z jej otoczenia. Zatrudniła ją w innym charakterze, jako pomoc królewskiej garderobianej Angeli Kelly. Chociaż nikt nie miał wątpliwości, kto w ostatnich latach był najważniejszą osobą w otoczeniu królowej.

– Tak naprawdę Annette Wilkin sama miała królewską aurę. Posługiwała się piękną angielszczyzną i miała wyjątkowy akcent. Podziwialiśmy jej mowę. Zawsze była też wspaniale ubrana. W pełni kontrolowała swoją pracę, była życzliwa dla personelu. Królowa ją uwielbiała, a ona była prawie częścią rodziny. Oddała swoje życie rodzinie królewskiej – cytuje dziennik „Daily Mail” anonimową wypowiedź jednego z wysokich urzędników Pałacu Buckingham, która pokazuje, jak ważną rolę sprawowała Wilkin przy królowej i jak jest to dla niej bolesna i trudna do pogodzenia się strata.

Odejście Annette Wilkin pokazało ludzką twarz królowej. Ukazało ją jako osobę, która ma swoje uczucia. Chociaż często skrywa je za zasłoną królewskich zasad, to nie można jej odmówić, że ma serce.

źródło: pomponik.pl