Król polskich afer już na wolności

Lew Rywin jedna z ikon przemysłu filmowego w latach 90., znany z charakterystycznych ról rosyjskich gangsterów i wielkich bonzów najlepsze lata ma już bezpowrotnie za sobą. Cieszy się za to wolnością, bo jak informuje Rzeczpospolita, właśnie skończył odbywanie wyroku. Jednak inaczej niż większość aferzystów nie był osadzony w więzieniu, ale tkwił w domu z uniemożliwiającą mu ucieczkę opaską elektroniczną. Mimo to – według dziennikarzy – jego luksusowe życie to już przeszłość. Dlaczego?

Historię Rywina przypomniał dziennikarz Rzeczpospolitej Wiktor Ferfecki na łamach dodatku „Plus Minus” i ujawnił, że Rywin właśnie skończył przymusowy areszt domowy. Temat wraca, bo politycy opozycji uważają aferę wokół szefa KNF za większą niż afera Rywina. Tę narrację podtrzymuje Leszek Miller, który za jej sprawą stracił władzę.

Co wiadomo o Rywinie? Ten dziś 73-latek był w latach 90. królem życia. Ogromne sukcesy w branży filmowej filmowej dały mu pieniądze i wpływy, był m.in. koproducentem „Pianisty” czy ”Quo vadis”. Zyskał też sporą popularność, bo dzięki charakterystycznemu wizerunkowi i posturze często i chętnie był obsadzany jako aktor w takich filmowych hitach, jak „Ekstradycja”, czy „Czterdziestolatek dwadzieścia lat później”. W 2002 r. wszystko się jednak skończyło wraz z publikacją Gazety Wyborczej „Przychodzi Rywin do Michnika”.

Mało kto dziś pamięta szczegóły tamtej rozmowy, wszyscy chyba mają jednak w pamięci spektakularną komisję śledczą w sprawie, którą szybko nazwano „aferą Rywina”. Biznesmen i producent nigdy nie wytłumaczył, jak wpadł na pomysł oferowania redaktorowi naczelnemu Gazety Wyborczej Adamowi Michnikowi, że w zamian za gigantyczną łapówkę, koncern Agora, będzie mógł liczyć na korzystne dla siebie zapisy w procedowanej wówczas ustawie medialnej. Był jedynym skazanym i nigdy nie potwierdził, kto mógł być inspiratorem sprawy. Dostał dwa lata więzienia za „pomoc w płatnej protekcji”, ale ze względu na problemy zdrowotne uzyskał przerwę w odbywaniu kary. Przy tej okazji sprowadził na siebie kolejne zarzuty. Okazało się, że posługiwał się sfałszowaną dokumentacją medyczną. Uzyskał ją od lekarza, który wpadł na pomocy w załatwianiu przerw w karze. Wyrok 8 miesięcy zapadł dopiero w 2017 r., a sam Rywin pół roku spędził w areszcie, a dwa miesiące w trybie dozoru elektronicznego.

W międzyczasie media, w tym Fakt, ujawniały, jak Rywin wiedzie luksusowe i wygodne życie. Miał miło spędzać czas w willi z salą kinową w Konstancinie, w czapeczce z napisem „No problem” bawił na jachcie na mazurskich jeziorach, wyglądało na to, że nie ma już powodów do narzekań. Ale według Wiktora Ferfeckiego ostatnie lata przyniosły dla niego zmiany. – Jest emerytem. Przestrzegałbym o pisaniu o nim jako o właścicielu rezydencji, bo może się to okazać nieprawdą. Ani się nie rozbija helikopterem, ani jachtem – mówi jeden z jego znajomych w Rzeczpospolitej. Inny twierdzi, że Rywin nie korzysta już ze swojego pałacyku w Konstancinie, ale jedynie ze skromnego M na warszawskiej Sadybie.

Co na to sam Rywin? – Macie Państwo jakąś inną bajkę? – komentuje swoje dawniej idylliczne życie. – Niech sobie mówią i piszą, co chcą. Bez względu na to, co powiem, i tak nie będzie trafiało – wyjaśnia autorowi tekstu. Nie przekonuje to zwolenników teorii spiskowej, według której Rywin postanowił milczeć, w zamian za obietnicę pomocy po wyjściu z więzienia. Inni z kolei, jak komentatorzy prawicowej prasy przekonują, że tylko milczenie uratowało mu skórę.

Nieziemska rezydencja Lwa Rywin. Zobacz w całej krasie

Marina powstawała w Rynie

Bajkowe widoki zwiastowały, że przedsięwzięcie może być absolutnym hitem komercyjnym. Coś poszło nie tak?

Na posesji stoi kilka domów, jeden ma należeć do syna, w drugim miał ponoć bywać Rywin

Rzeczpospolita twierdzi, że luksusowe życie Rywina to już przeszłość

Jest faktem, że nikt poza Rywinem nie poniósł wielkich konsekwencji za aferę. To, że producent nie sypnął nikogo daje niektórym przyczynek do snucia teorii spiskowych o tym, co mogło stać za jego decyzją o milczeniu

Rywin ma dziś 73 lata

Jeśli chodzi o aferę nazwaną od jego nazwiska, nic już mu nie grozi

źródło: fakt.pl

Share