Najgorętszym trendem we współczesnej pielęgnacji jest naturalność. Zamiast maskować niedoskonałości za pomocą mocnego makijażu, lepiej zadbać o skórę, by zachwycała naturalnym blaskiem – przekonuje kosmetyczka odpowiedzialna za promienną cerę księżnej Sussex.

Księżna słynie z naturalnie pięknego wyglądu

Sarah Chapman to jedna z najbardziej uznanych specjalistek od urody w Londynie, której częstymi klientkami są osobistości pokroju Victorii Beckham czy księżnej Sussex. To właśnie Chapman była odpowiedzialna za przygotowanie skóry Meghan przed jej królewskim ślubem. W rezultacie cera przyszłej księżnej zachwycała promiennym blaskiem, dzięki czemu upiększanie jej mocnym makijażem było zbędne.

Naturalność jawi się obecnie jako swoisty święty Graal – zarówno w pielęgnacji, jak i wizażu.

– Dziesięć czy piętnaście lat temu najważniejszym było to, by jak najskuteczniej opóźnić proces starzenia się i zamaskować jego objawy. Dzisiaj natomiast chodzi o to, by wyglądać po prostu jak najlepsza wersja siebie – przekonuje Chapman w rozmowie z brytyjskim „Elle”.

Celem naszych zabiegów pielęgnacyjnych i tych upiększających nie powinien być zatem młodszy, a co za tym idzie, nieco nienaturalny wygląd, ale nieskazitelna, zdrowa skóra, będąca w istocie naszą największą ozdobą – niezależnie od wieku. Pozostaje jednak pytanie, w jaki sposób uzyskać ową idealną, promienną cerę, którą poszczycić się może choćby słynąca z naturalnie pięknego wyglądu księżna Sussex?

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Meghan Markle 🔵 (@meghanmarkle_official) on

– Krem z filtrem to bodaj najważniejszy kosmetyk, jakim dysponujemy, o czym wie prawdopodobnie znakomita większość kobiet. Chronić naszą skórę powinnyśmy dziś jednak nie tylko przed promieniami słonecznymi. Teraz wszyscy zmagamy się także z niebieskim światłem emitowanym przez ekrany urządzeń elektronicznych, z którymi praktycznie się nie rozstajemy, a także z bardzo szkodliwym dla skóry smogiem. Produkty wzbogacone o filtry ochronne są zatem niezbędne – wyjaśnia ekspertka.

Niezależnie więc od tego, czy spędzamy większość czasu na zewnątrz czy w pomieszczeniu, odpowiedni krem do twarzy, zawierający filtr ochronny, to podstawa codziennej urodowej rutyny. Chapman zaznacza przy tym, że nie ma sensu wydawać kroci na najnowocześniejsze produkty do pielęgnacji skóry, reklamowane jako bogate źródło przeciwutleniaczy, peptyd czy retinolu, jeśli nie nosimy owej codziennej tarczy w postaci kremu chroniącego przed promieniowaniem UV. Ekspozycja na owo promieniowanie zaneguje wszak wszystkie korzyści, jakich dostarczymy skórze za pośrednictwem drogich preparatów.

Na szczęście świadomość w kwestii ochrony przeciwsłonecznej stale rośnie. Większość z nas zdaje sobie doskonale sprawę ze szkód, jakie promienie słońca mogą wyrządzić naszej skórze – od wiotczenia, utraty jędrności i blasku, poprzez wcześniejsze starzenie się, aż po zwiększone ryzyko nowotworów skóry. Niebagatelne znaczenie w kontekście zaprzyjaźnienia się z kremem z filtrem ma także ewolucja produktów z tej kategorii.

– Tradycyjne kremy z filtrem miały dawniej kredową, nieprzyjemną konsystencję, nie wtapiały się w skórę, nie można było łatwo wykonać makijażu. Dostępne obecnie preparaty są o wiele bardziej funkcjonalne i przyjemne w użytkowaniu – przekonuje Chapman. Warto wziąć sobie radę specjalistki do serca i nie zapominać o codziennej ochronie przeciwsłonecznej. Skóra odwdzięczy się zdrowym, promiennym wyglądem – niczym u księżnej Sussex.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Meghan Duchess of Sussex (@meghanmarkleimages) on

źródło: interia.pl