Biuro prasowe sądeckiej policji poinformowało, że st. sierż. Zbigniew Bawełkiewicz z Krynicy po służbie, uratował poszkodowanego w wypadku mężczyznę. „Jak wynika relacji świadków, wokół zebrała się spora grupa osób, ale nikt nie udzielał pomocy” – napisali policjanci. Zaraz potem do mediów zgłosiła się pani Aneta, która własnymi rękami tamowała krew rannego. Kobieta nie kryła oburzenia. Jej wersja znacznie różni się od tej opisanej przez policjantów.

Relacja policji dotyczy wypadku z udziałem pieszego i 14-letniego kierowcy skutera, który upadł na jezdnię. Zdarzenie miało miejsce w Muszynie, w sobotę 29 czerwca.

„Mężczyzna wtargnął na jezdnię wprost pod nadjeżdżający skuter, którym, co chciałam podkreślić, bardzo wolno jechał 14-letni chłopak” – pisze pani Aneta Kaczmarczyk, która przesłała swoją relację portalowi Krynica.tv.

„Zatrzymałam się i pobiegłam do poszkodowanego. Ułożyłam go w pozycji bocznej, sprawdziłam jego stan i powiadomiłam służby ratunkowe. Własnymi rękami tamowałam krwawienie w oczekiwaniu na przyjazd karetki. Moja córka zajmowała się w tym czasie 14-letnim kierowcą skutera, który był w szoku” – informuje kobieta.

Z jej wersji wydarzeń wynika, że wezwała pogotowie i kontrolowała stan rannego mężczyzny. Kobieta dodaje, że funkcjonariusz przyjechał po ok. 10 minutach od wypadku.

„Zobaczył co się dzieje i zadzwonił do służb ratunkowych i w niewybrednych słowach kazał przysłać karetkę, choć mówiłam mu, że służby są już powiadomione” – pisze pani Aneta.Kobieta podkreśla, że funkcjonariusz podszedł, sprawdził puls poszkodowanemu, ale nic poza tym nie zrobił.

„Mężczyzna był zabezpieczony do samego przyjazdu karetki i co istotne, w karcie medycznej widnieje moje nazwisko, jako osoby udzielającej pierwszej pomocy. Informowanie więc, że nikt inny nie pomógł mężczyźnie i robienie bohatera z policjanta, który w zasadzie nic nie zrobił, uważam za bardzo duże nadużycie ze strony policji i coś bulwersującego” – nie kryje oburzenia kobieta. Redakcja zamieściła także zdjęcie

Odpowiedź policjantów

Po ostrej reakcji kobiety Komenda Miejska w Nowym Sączu zabrała głos w sprawie kontrowersyjnego artykułu. Najpierw policjanci piszą, że policjantowi wydawało się, że był na miejscu sam. Nagle mundurowemu przypomniało się, że po chwili podeszła do niego kobieta „o blond włosach”, która powiedziała policjantowi, że była świadkiem zdarzenia oraz, że dzwoniła pod numer alarmowy 112.

„Niewykluczone, że kobieta również przed nim udzielała pomocy poszkodowanym w wypadku. Dziękujemy za jej postawę, jednocześnie nie umniejszając roli policjanta będącego w czasie wolnym od służby, który również tej pomocy udzielał” – napisała Aneta Izworska z sądeckiej policji.

źródło: fakt.pl