Kobieta kupiła leki, które miały pomóc. Okazały się nie takie, jakie być powinny. Teraz nie może odzyskać pieniędzy od firmy

Leki, które zamówiła, miały na celu uśmierzyć jej ból i sprawić, że codzienność będzie choć trochę mniej kłopotliwa. Wszystko potoczyło się jednak w zupełnie przeciwnym kierunku. Pani Klaudia zaczyna tracić nadzieję, że wszystko może się jeszcze ułożyć.

Zakupione leki okazały się nie takie, jakie być powinny. Zalecenia innych osób były proste i wydawały się zupełnie bezproblemowe. Niedługo później wszystko obróciło się przeciwko 87-lace, która wciąż cierpi. Kobieta prosi o pomoc, gdzie tylko się da, jednak w niewielu miejscach ją otrzymuje.

Felerne leki

Pani Klaudia Raudner ma obecnie 87 lat i jak sama przyznała, cierpi na wiele schorzeń. Każdego dnia towarzyszy jej ból, który niekiedy zdaje się nie do wytrzymania.

– We wrześniu ub. roku znalazłam ogłoszenie w tygodniku. Firma ABVitalplus z Warszawy oferowała leki na stawy z samych ziół. Reklamowała je jedna aktorka. To mnie przekonało. Choruję na gościec postępujący, nie chodzę, poruszam się na wózku, chciałam sobie pomóc – tłumaczy.

Pani Klaudia niemalże od razu zatelefonowała do firmy, gdzie podczas rozmowy z konsultantem przekonano ją, by zamówiła aż 5 opakowań leków, które spokojnie wystarczyłyby jej na rok. 87-latka przyznaje, że jej zdaniem nie było powodów do podejrzeń, dlatego od razu złożyła zamówienie. Specyfiki przyszły niedługo później, jednak jak się okazało, staruszka nie mogła ich brać.

– Było tam 360 tabletek i ulotka, na której pisało, że nie wolno ich zażywać osobom chorującym, jak ja, na raka – relacjonuje.

Raunder znów zadzwoniła do firmy, a ta poradziła jej, by odesłać środki do Francji, a w grudniu otrzyma zwrot pieniędzy. Kobieta po raz kolejny bez żadnych podejrzeń postąpiła zgodnie z instrukcjami.

Brak odzewu i pieniędzy
Szybko okazało się, że kobieta nie tylko straciła 423 zł i 90 gr, które zapłaciła za leki, ale również jakikolwiek kontakt z firmą.

– Najpierw twierdzili, że leki nie doszły do Francji. To bzdura, mam potwierdzenie z poczty, że moja przesyłka dotarła 7 listopada ub. r. do Longwy we Francji – opowiada.

Mimo licznych prób, nie tylko ze strony 87-latki, kontaktu nie udało się uzyskać. Kobieta wciąż cierpi, a pieniędzy nadal nie ma. Co więcej, po sprawdzeniu adresu siedziby firmy, który został podany na stronie okazało się, że nic podobnego w tym miejscu nie istnieje. Pani Klaudia ma zamiar skierować sprawę do sądu.

źródło: pikio.pl