Pogrzeb 10-letniej Kristiny z Mrowin zgromadził tłumy ludzi. W trakcie ceremonii pogrzebowej najbliżsi członkowie rodziny i bliscy Kristiny odczytali słowa jej mamy. Wyznanie kobiety było wstrząsające. Okazuje się, że będąc w ciąży z Kristiną, jej matka po miesiącu usłyszała druzgocącą diagnozę: nowotwór jajnika. Kristina mogła nigdy się nie urodzić! Jej przyjście na świat było cudem. Jej tragiczna śmierć jest zupełnie niezrozumiałym i potwornym wydarzeniem.

Pogrzeb 10-letniej Kristiny z Mrowin odbył się w Żarowie. Podczas ostatniego pożegnania 10-latki padły słowa dotyczące okresu tuż przed przyjściem dziewczynki na świat. Okazuje się, że miesiąc po tym, jak jej mama zaszła w ciążę, kobieta dowiedziała się, że ma raka jajników. Odczytana na pogrzebie przemowa matki chwyta ze serce. Każde jej słowo wyciska łzy, stawiając przed oczami obraz małej Kristiny i matczynej miłości do niej.

– Kochana córeczko. Myślałam, że będę to mogła ci powiedzieć osobiście, jednak twoje życie zakończyło się tak szybko. Od samego poczęcia byłaś dla mnie darem; błogosławieństwem, cudem, nadzieją, skarbem, wyzwaniem. Sprawdzianem wiary i wytrwania w modlitwie. Miesiąc po twoim poczęciu okazało się, że prawdopodobnie nigdy się nie urodzisz, a i moje życie również może się zakończyć. Diagnoza była okrutna: nowotwór jajnika. Od tej chwili żyłam strachem, że cię utracę. Gdyby nie ciąża i pierwsze USG, nigdy nie dowiedziałabym się o chorobie. Uratowałaś mi życie. Dziękuję – brzmiały słowa matki Kristiny. Żałobnicy nie mogli uwierzyć w to, co słyszeli. A przecież to jeszcze nie był koniec wyznania matki 10-letniej Kristiny z Mrowin.

– Później moja walka o twoje życie: modlitwa, wsparcie rodziny i przyjaciół. Operacja usunięcia nowotworu podczas ciąży i opieka wspaniałych lekarzy uratowały twoje życie. Przeszłyśmy razem wiele, dlatego nasza więź była bardzo silna od samego początku. W siódmym miesiącu ciąży zaczęłam pisać dla Ciebie pamiętnik, który planowałam ci podarować na 18 urodziny. Nie doczekałaś tego momentu – napisała matka Kristiny z Mrowin.

– Twoje życie zakończyło się brutalnie, na cztery dni przed twoimi 10 urodzinami. I rok po twojej pierwszej komunii świętej. Wtedy, będąc w ciąży, wybrałam ci dwa cytaty. Były mottem twojego życia. Oto one:

„Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię. Nim przyszedłeś na świat poświęciłem Cię”.

„Bo góry mogą ustąpić i pagórki mogą się zachwiać, ale miłość moja nie odstąpi od Ciebie” – wybrzmiewały słowa zrozpaczonej matki.

– Chcę przeczytać kilka słów z tego pamiętnika, bo wiem, że mnie teraz słyszysz: Kochana córeczko, od dawna chciałam zacząć pisać do ciebie, o tobie. Dzisiaj poczułam, że to ten czas. Może to magia Wielkiej Nocy – dzisiaj czwartek, 9 kwiecień 2009 roku – i my, nasza mała rodzinka, musieliśmy, tak jak Jezus przejść od radości twojego poczęcia, nowego życia pod moim sercem, poprzez lęk, trwogę o utratę ciebie, do momentu światła, nadziei, radości, pokoju, jak przy zmartwychwstaniu. Teraz jesteś już taka duża i ciągle rośniesz pod moim sercem. Bardzo zrobiłaś się aktywna. Cały czas w ruchu. Pewnie niecierpliwa i ciekawa życia, jak ja. Albo poszukujesz nowych instrumentów muzycznych, jak tata. A może tęsknisz już za górami i wspinaczką, jak tata i mama. A może nas zupełnie zaskoczysz i będziesz całkowicie inna. Już teraz jesteś indywidualnością; jedyną i niepowtarzalną. I to jest piękne. Nie myliłam się zbyt dużo. Byłaś ciekawa i wszystkiego chciałaś spróbować i doświadczyć” – napisała matka 10-letniej Kristiny.

źródło: fakt.pl