Joanna Mazur, niewidoma biegaczka, w rozmowie z „Faktem” wyznała na czym polega jej wada wzroku i zdradziła, że nigdy już nie będzie widzieć. Sportsmenka ma wadę genetyczną i musiała pogodzić się z losem, jaki ją spotkał…

Niewidoma mistrzyni świata w biegu na 1500 metrów zaczęła tracić wzrok w wieku siedmiu lat. Sport przez lata stał się jej odskocznią od tego, co wydarzyło się w jej życiu. Mazur wspomina, że zawsze była energicznym dzieckiem i dużo czasu zajęło jej pogodzenie się z tym, że traci wzrok. Teraz zawodniczka wyznała, że nie ma szans na to, że kiedykolwiek go odzyska.

Joanna Mazur

– Przeszłam różne metody z konwencjonalnego leczenia, ale próbowałam też medycyny eksperymentalnej. Niestety, to ukryta dystrofia plamki, czyli wada genetyczna, która nie da się leczyć i łudzić, że się odzyska wzrok – wyznała Joanna Mazur, która dodała, że musiała się pogodzić z tym, co ją spotkało, a obecnie przechodzi jeden z fajniejszych etapów w jej życiu.

źródło: https://sport.onet.pl