Władze Nowoczesnej twierdzą, że w partii nie ma buntu przeciwko szefowej klubu. Zaprzeczają też, że posłowie ugrupowania złożyli wniosek o odwołanie Kamili Gasiuk-Pihowicz. Portal Onet.pl dotarł jednak do kopii tego dokumentu.

Doniesienia o próbach o odwołania Gasiuk-Pihowicz nasiliły się po tym, jak odejście z partii zapowiedziały Joanna Scheuring-Wielgus i Joanna Schmidt. Z nieoficjalnych informacji wynikało, że szefowej klubu zarzucono doprowadzenie do chaosu w pracach w Sejmie, zbyt emocjonalne zachowanie oraz wprowadzenie zakazu wypowiedzi dla części posłów, kojarzonych z Ryszardem Petru, byłym liderem Nowoczesnej.

Scheuring-Wielgus wyjaśnia, że w jej przypadku zakaz dotyczył protestu niepełnosprawnych, a Krzysztof Mieszkowski miał nie wypowiadać się na temat ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej.

Z kolei Petru miał nie dostać zgody na zabranie głosu w imieniu Nowoczesnej ws. obniżek pensji parlamentarzystów. Władze partii zaprzeczały, aby takie zakazy wprowadzono i twierdzą, że nie było wniosku ws. Gasiuk-Pihowicz.

Jednak do kopii tego dokumentu dotarł portal Onet.pl. Pod wnioskiem, złożonym miesiąc temu, podpisało się 10 posłów klubu Nowoczesnej (czyli ponad 1/3 jego składu). To Joanna Scheuring-Wielgus, Radosław Lubczyk, Joanna Schmidt, Kornelia Wróblewska, Elżbieta Stępień, Mirosław Pampuch, Ryszard Petru, Jerzy Meysztowicz, Marek Ruciński i Krzysztof Mieszkowski.

Jak zauważa Onet.pl, sprawa wniosku stała się punktem zwrotnym i spowodował odejścia z klubu. Z ustaleń portalu wynika, że kolejni posłowie podpisani pod dokumentem odejdą z partii w piątek.