Jeśli nie ma dla nich miejsca w ojczyźnie mogą… poszukać szczęścia za granicą! Wiceminister Andrzej Stanisławek podał się do dymisji

To wpadka, czy obłuda? Słowa wiceministra polskiego rządu wywołały skandal. Dał on dziwaczną radę uczniom z tzw. podwójnego rocznika, dla których po chaosie reformy edukacji zabrakło miejsc w szkołach. Wiceminister Andrzej Stanisławek radzi młodym Polakom, że jeśli nie ma dla nich miejsca w ojczyźnie mogą… poszukać szczęścia za granicą! Stanisławek szybko zrozumiał niefortunność swej wypowiedzi i podał się do dymisji.

To rada polityka PiS dla młodych Polaków z podwójnego rocznika, dla których zabrakło miejsc w liceach. Reforma forsowana przez partię rządzącą sprawiła, że w tym roku w rekrutacji brali udział zarówno ósmoklasiści, jak i absolwenci gimnazjów. Szkoły muszą przyjąć o 370 tys. osób więcej niż w roku ubiegłym. A nie każda sobie z tym radzi, stąd brak miejsc.

„Kurier Lubelski” zapytał wiceministra nauki Andrzeja Stanisławka o problemy polskich uczniów i ich rodziców. Odpowiedź polityka zwala z nóg. – Taka myśl przychodzi mi do głowy, że może trzeba skorzystać z rozwiązań studenckich. Nie wiem, czy jest jeszcze na to szansa, ale może uczniowie, którzy nie dostali się do żadnej szkoły, mogą poszukać odpowiedniej za granicą – powiedział Stanisławek w rozmowie z „Kurierem Lubelskim”.

Po burzy, jaką wywołały jego słowa Stanisławek podał się do dymisji. Wydał pilne oświadczenie, w którym czytamy: „Chciałbym przeprosić wszystkich, którzy poczuli się dotknięci moją wypowiedzią dla „Kuriera Lubelskiego”. Wypowiedzi udzielanej telefonicznie nie autoryzowałem. W trakcie rozmowy wspominałem, że zajmuję się wymianą międzynarodową studentów i taką wymianę w zakresie szkół średnich warto rozwijać. Natomiast oczywiście nie ma to żadnego związku z trwającą rekrutacją do klas pierwszych. W poczuciu odpowiedzialności za dobro obozu Zjednoczonej Prawicy postanowiłem jednak złożyć dymisję z funkcji wiceministra nauki i szkolnictwa wyższego”.

Przypomnijmy, że Najwyższa Izba Kontroli nie zostawiła suchej nitki na reformie byłej minister Anny Zalewskiej. NIK zarzucił Ministerstwu Edukacji Narodowej nierzetelne przygotowanie i wdrożenie reformy edukacji. NIK zwrócił też uwagę na szereg błędów, jak chociażby brak porządnych analiz finansowych i organizacyjnych skutków reformy. Poważne zastrzeżenie pojawiły się także wobec procesu przygotowania nowych podstaw programowych.

źródło: fakt.pl