Jedna z klientek hipermarketu opublikowała szokujące nagranie. „Przechodząc obok słychać szmer robali pod folią. Fetor niesamowity” – tak opisała to, co zobaczyła na jednej z półek. To zdecydowanie dla ludzi o mocnych nerwach.

„Robactwo w jajkach, smród na całą alejkę. A pracownicy jak gdyby nigdy nic. Przechodząc obok słychać szmer robali pod folią. Fetor niesamowity” – pisze pani Weronika na Facebooku. Wszystko działo się w Leclercu w Lublinie. Kobieta wybrała się tam w sobotę na zakupy.

Pani Weronika zgłosiła sprawę obsłudze sklepu. Jak relacjonuje, „ta przez godzinę praktycznie nie reagowała, zabrała tylko jedno opakowanie jajek”. Nikt nawet nie zajrzał między inne opakowania jajek, które stały w jednej z głównych alejek.

Lubelski sklep nie zaprzecza, że takie zdarzenie faktycznie miało miejsce – czytamy w „Kurierze Lubelskim”. – Jest nam bardzo przykro tym bardziej, że nigdy nie było takiej sytuacji w naszym hipermarkecie w Lublinie. Wszystkiemu winna jest mucha plujka, która na etapie transportu albo przy pakowaniu wytłoczek zniosła jaja, z których wykluły się larwy.

Jedno z jajek musiało pęknąć, aby larwy miały pokarm – wyjaśnia Magdalena Stopa, dyrektor E.Leclerca przy ul. Zana w Lublinie. Przekonuje także, że paleta z towarem została usunięta i zutylizowana, a miejsce odkażone. – Reszta jajek z palety została zwrócona do producenta – zapewnia.

W sklepie trwa kontrola Sanepidu.